WIG20
przy ważnym wsparciu...
Ostatni okres na warszawskiej giełdzie nie należał do ciekawych i nie przyniósł zasadniczych zmian w krótkoterminowym obrazie rynku. Sytuacja nie jest zbyt korzystna i optymistom zostało już niewiele solidniejszych argumentów, przemawiających za tym, że wkrótce nastąpi poprawa koniunktury, nie mówiąc już o trwalszym odwróceniu ponaddwumiesięcznego trendu spadkowego w najbliższym czasie.
Praktycznie najważniejszym z nich jest bliskość istotnego obszaru wsparcia w strefie 1285-1300 pkt., który wyznacza luka hossy z 4 stycznia br. oraz poziom 38,2% zniesienia wzrostów trwających od końca września ub.r. do końca stycznia br. WIG20 dotarł właśnie w te okolice i chociaż impet podaży chwilowo się wyczerpał, dzięki czemu udało się obronić tę barierę, to jednak z drugiej strony nie ma tu - na razie - oznak typowych dla większego ożywienia popytu, jak choćby wyraźniejszy wzrost wolumenu.
Za sprawą zwyżki na zamknięciu tygodnia pojawiły się wprawdzie nadzieje na kolejne odbicie, jednak wiele przemawia za tym, by na razie traktować je bardziej w kategoriach korekcyjnego odreagowania niż zapowiedzi większej poprawy koniunktury. Biorąc bowiem pod uwagę bliskość obszaru oporu w postaci luki bessy z 12 marca br. w przedziale 1367-1379 pkt. oraz położonej w jej obrębie linii trendu spadkowego opartej o szczyty z 28 stycznia i 8 marca br., potencjał dla ewentualnego wzrostu nie jest zbyt duży.