"Chcielibyśmy, żeby WZA się odbyło, natomiast zależy to od tego, jak Koreańczycy ustosunkują się do propozycji powołania nowej spółki" - powiedziała w poniedziałek Danilczyk. Rzeczniczka poinformowała, że odpowiedzi od syndyka Daewoo Motor oraz koreańskich banków-wierzycieli polskiej spółki zarząd spodziewa się jeszcze w kwietniu. Według planów, na Żeraniu miałaby powstać nowa spółka produkcyjna, której udziałowcem byłyby polskie i koreańskie banki-wierzyciele Daewoo-FSO, Skarb Państwa, Daewoo-FSO i następca prawny Daewoo Motor w Korei oraz nowy inwestor. Nowa spółka, o roboczej nazwie NSC (New Small Company), ma być znacznie mniejsza niż FSO, budowane z myślą o produkcji 300-350 tys. samochodów rocznie. Do NSC wszedłby majątek Daewoo-FSO potrzebny do produkcji: tłocznia, spawalnia, montażownia i lakiernia. Nie wiadomo, ile osób z 3.100 zatrudnionych w Daewoo-FSO może stracić pracę w wyniku tych działań. Według wiceministra gospodarki Macieja Leśnego, po to, aby zapewnić NSC swobodne funkcjonowanie, wierzytelności w Daewoo-FSO powinny być zamienione na udziały w nowej spółce. Projekt ten może również wymagać poręczenia przez rząd kredytów na inwestycje w nowej spółce, jednak ich wysokość będzie zależała od potrzeb ewentualnego inwestora. Zdaniem Leśnego konieczne jest też, żeby strona koreańska odstąpiła od części swych żądań co do zwrotu należności przez Daewoo-FSO za nieopłacone maszyny produkcyjne i komponenty, które ocenia na 1 mld USD. Skarb Państwa ma 9,19 proc. akcji Daewoo-FSO, a Daewoo Motor 88,67 proc. Daewoo Motor zobowiązało się zainwestować w warszawskie przedsiębiorstwo 1,121 mld USD w ciągu sześciu lat i uruchomić linię produkcyjną silnika T-4. Do tej pory w spółkę zainwestowano około 880 mln dolarów. Nie rozpoczęto produkcji silnika.(PAP)