4Media nie przekazuje w raportach bieżących zbyt wielu informacji o swoich kłopotach i problemach firm zależnych z wierzycielami. Twierdzi, że nie dotyczą one znaczących aktywów, a poza tym, spółka jest przekonana, że racja w sporach, także sądowych, jest po jej stronie. W efekcie jednak inwestorzy nie wiedzą, że np. kilka z kilkunastu tytułów lokalnych należących do grupy zagrożonych jest licytacją.
Informować? Nie ma o czym
W połowie stycznia giełdowa spółka przekazała komunikat o sprzedaży przez jej firmę zależną - Polską Prasę Lokalną - kilku przedsiębiorstw wydawniczych (Y-Press, Polska Prasa Lokalna Pomorze Zachodnie, Tygodniki, Polska Prasa Lokalna Wielkopolska, Orbi, Naska Press) w związku z porządkowaniem struktury holdingu.
Udziały w tych firmach zostały zajęte przez komornika, ale trwa spór, czy zajęcie nastąpiło przed ich sprzedażą czy po. Giełdowa spółka nie przekazała na ten temat żadnego komunikatu: ani o działaniach komornika, ani o postępowaniu prokuratorskim, które ma wyjaśnić, czy doszło do świadomego pokrzywdzenia wierzycieli i sprzedaży udziałów po zajęciu przez komornika, ani o własnej ocenie tych zdarzeń. - Mogę raz jeszcze powtórzyć, że sprawę rozstrzygnie sąd. My jesteśmy przekonani, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a stawiane nam zarzuty są całkowicie bezpodstawne. Z naszego punktu widzenia nie ma więc po prostu o czym informować - tłumaczy rzecznik firmy M. Sarnecka. Sprawę, jak się dowiedzieliśmy, badała Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, do której od pewnego czasu wpływają skargi od wierzycieli i kontrahentów 4Media. - Niektórzy wierzyciele, nie mogąc dojść swoich racji w sądzie, starają się za wszelką cenę nam zaszkodzić. Udzieliliśmy obszernych wyjaśnień Komisji i nie zgłaszała ona żadnych zastrzeżeń w tym zakresie - wyjaśnia M. Sarnecka.
Tytuły są, ale zajęte