Tego poglądu nie zmieniły mało optymistyczne raporty makroekonomiczne. Zamówienia fabryczne zmalały, wzrosło bezrobocie. Pojawiły się ostrzeżenia kilku dużych spółek software`owych - Checkpoint Software, PeopleSoft, Compuware, i2 Technologies, Commerce One itd. - że nie będą w stanie osiągnąć w pierwszym kwartale zysków prognozowanych przez analityków. Samopoczucia inwestorów nie poprawił również Goldman Sachs, obniżając rating Microsoftu, EMC, Siebel Systems oraz Sun Microsystems.
Konflikt palestyńsko-izraelski wywołał zawirowanie cen ropy naftowej i złota. Wszystkie najważniejsze wskaźniki giełdowe skończyły ubiegły tydzień ze stratami. DJIA oddał 1,3%, S&P 500 spadł o 2,1%, a Nasdaq Composite stoczył się aż o 4,1%. Russel 2000, wskaźnik małych spółek, stracił 1,7%, natomiast Wilshire 5000, który stara się opisać rynek jako całość, spadł o około 1,5%. Najlepiej sprawowały się akcje spółek ubezpieczeniowych, ochrony zdrowia, sektora żywnościowego oraz producentów sprzętu gospodarstwa domowego. Najgorzej zachowywały się akcje spółek softwarowych, producentów sprzętu telekomunikacyjnego, firm budowlanych.
Był to już kolejny czarny tydzień sektora technologii. Zaczął się od ostrzeżeń spółek software`owych, a skończył plotkami, że oczekiwań analityków nie spełni również IBM. Piątkową wyprzedaż akcji IBM pogłębiło przypomnienie sobie przez inwestorów, że nie tak znowu dawno stosowanie reguł "twórczego księgowania" zarzuciła zarządowi przedsiębiorstwa redakcja "New York Times".
Coraz więcej zwolenników zdobywa pogląd, że ekonomiczne ożywienie obejmie sektor technologiczny dopiero za kilka miesięcy, po tym jak wzrosną dochody i chęć zakupów przedsiębiorstw innych branż. Tego zdania nie podzielają członkowie zarządów spółek technologicznych. Z raportu Thomson Financial/First Call wynika, że raczej nie wyzbywają się akcji kierowanych przez siebie przedsiębiorstw, a nawet je kupują. Może wiedzą coś więcej o perspektywach rozwojowych swoich przedsiębiorstw niż szarzy inwestorzy i analitycy... - Przynajmniej przez jakiś czas inwestorzy będą zachowywali ostrożność- zauważył analityk Brian Belski z US Bancorp w wypowiedzi dla agencji Associated Press. - Chcą się bowiem upewnić, że odczytana z raportów makroekonomicznych poprawa koniunktury przekłada się na wzrost zysków giełdowych spółek.
Daleko posuniętą ostrożność prezentują również dyrektorzy generalni przedsiębiorstw. Na podstawie rozmów z nimi magazyn "Forbes" stara się oszacować co miesiąc wartość redakcyjnego wskaźnika nastrojów przedsiębiorców. Wskaźnik ów wprawdzie pozostaje na tak niskim poziomie, jak we wrześniu ubiegłego roku - niemniej jednak jego wartość nie rośnie w zgodnym rytmie ze wzrastającym optymizmem publikowanych pod koniec marca raportów makroekonomicznych. " Nie dostrzegamy żadnej poprawy" - lapidarnie odpowiedział na pytania "Forbesa" John Dillon, dyrektor generalny International Paper i nieformalny przewodniczący grupy przedsiębiorców współpracujących z redakcją. "Forbes" przewiduje więc, że po krótkiej i słabo odczuwalnej poprawie może rozpocząć się drugi i bardziej dramatyczny akt recesji.