Na początku bieżącego roku Green Capital Stock, spółka zależna firmy z USA, rozpoczęła akcję telemarketingową. Tą drogą oferowano 500 obligacji o wartości nominalnej 200 tys. zł każda. Tak wysoki nominał papierów zwalniał z obowiązku przechodzenia przed KPWiG procedury dopuszczenia papierów wartościowych do obrotu publicznego. Wystarczyło samo zawiadomienie o emisji.
Oferta obligacji była wręcz fantastycznie oprocentowana - nawet 90% czystego zysku po dwóch latach. To oczywiście wzbudzało podejrzenia co do wiarygodności emitenta. Ten jednak wskazywał, iż obligacje są dobrze zabezpieczone.
Realizację zysku z inwestycji miała zapewnić firma Barcelo. Sposób zabezpieczenia interesów inwestorów pozostawał jednak niejasny. Każdorazowo telemarketerzy przedstawili bowiem nieco inną wersją wydarzeń. Generalnie chodziło jednak o odkupienie przez Barcelo papierów Green Capital (obligacji lub akcji) po wyższej cenie od dotychczasowej. To miał być początek przyszłej fuzji obu spółek.
W naszych artykułach cytowaliśmy Alvaro Pacheco, rzecznika prasowego Barcelo. Zapewniał on, iż jego firma nie gwarantuje żadnych obligacji, nie zamierza tego robić i w żaden sposób nie kooperuje z Green Capital. Teraz PARKIET dotarł do informacji, które już ostatecznie powinny zakończyć sprawę.
Po raz kolejny Alvaro Pacheco informuje, iż Barcelo nie jest w żaden sposób powiązany z firmą Green Capital. To jednak nie wszystko. Hiszpańska firma postanowiła przejąć inicjatywę. - Poprzez naszych prawników daliśmy im do zrozumienia, że powinni wyeliminować jakiekolwiek powiązania z naszą firmą zamieszczone na ich stronie internetowej - informuje A. Pacheco.