- Ludzie woleliby wiedzieć, że w GE nie dzieje się nic takiego, co stało się w Enronie - powiedział Clay Hoes z firmy American Express Financial Advisors, która ma ponad 50 mln akcji GE i zarządza aktywami o wartości 261 mld USD.

Immelt od grudnia obiecuje większy dostęp do informacji o tym, jak jego spółce udaje się podnosić zyski, mimo trwającej recesji i spadku sprzedaży. Opublikowany w marcu raport roczny GE zawierał ponad dwa razy więcej danych o sprzedaży i przychodach w najważniejszych przemysłowych i finansowych firmach konglomeratu niż wcześniejsze dokumenty. Na dzisiaj zapowiedziano pierwszą telekonferencję GE na temat zysków.

Analitycy ankietowani przez Thompson Financial/First Call spodziewają się, że GE poinformuje o wzroście sprzedaży w I kwartale o 17%. Zysk netto prawdopodobnie spadnie. W lutym GE zapowiadał wzrost przychodów co najmniej o 3% po spadku w trzech kolejnych kwartałach.

Po bankructwie Enrona inwestorzy coraz częściej pytają, w jaki sposób General Electric osiągał wzrost zysku w ponad stu kolejnych kwartałach. Zdaniem niektórych analityków i inwestorów, GE jest za bardzo uzależniony od krótkoterminowego finansowania i od akwizycji jako źródła przychodów. W ub.r. ok. 15% ogólnych przychodów GE pochodziło z zakupionych przedsiębiorstw. Prognoza GE na 2003 rok przewiduje, że firmy przemysłowe zamknięte w 2001 r. i w tym roku, kupione przez konglomerat, dadzą 7 mld USD przychodów i 1,4 mld zysku operacyjnego.