Projekt MF, do którego dotarło Radio Zet, zakłada wprowadzenie 12-proc. stawki podatkowej dla osób zarabiających do 7,7 tys. zł. Podatnicy ci są jedyną grupą, która może skorzystać na wprowadzeniu zmian, ale dotyczy to tylko osób, które zarabiają powyżej 2,7 tys. zł.
Na pewno większe obciążenia na rzecz fiskusa będą miały osoby o dochodach przewyższających 7,7 tys. zł - z powodu likwidacji kwoty wolnej od podatku. Poza tym, po wejściu tych zmian w życie osoby zarabiające np. 35 tys. zł zapłacą 30--proc., a nie jak dotychczas 19-proc. podatek - taki będzie skutek obniżenia pierwszego (obecnie) progu podatkowego z 37 tys. zł do 32,5 tys zł. Podobnie będzie z podatnikami z następnego przedziału (40--proc. podatek zapłacą osoby zarabiające co najmniej 65 tys. zł, a nie, jak dotychczas, ponad 74 tys. zł).
Tymczasem, jak podaje Radio Zet, resort finansów szacuje, że odsetek podatników objętych podatkiem spadnie z 94% do 57%. Podatek wzrośnie dla prawie dwóch milionów osób, a dla ponad 13 mln nie zmieni się. Budżet państwa ma w przyszłym roku zarobić na zmianach 1,7 mld zł.
- Jest to robocza wersja projektu ustawy przygotowywanego przez Ministerstwo Finansów, która nie powinna była ujrzeć światła dziennego. Zawarte tam liczby nie mają charakteru ostatecznego. Zmienić mogą się jeszcze zarówno progi, jak i stawki podatkowe - powiedział PARKIETOWI Marcin Kaszuba, rzecznik MF. - Poza tym nie są to żadne rewelacje. O tym, że resort pracuje nad zmianą przepisów podatkowych, premier Belka informował już kilka miesięcy temu - dodał. Według M. Kaszuby, jest realne, aby ustawa została uchwalona jeszcze w tym roku.
Propozycje resortu nie podobają się specjalistom. - Polski system podatkowy już teraz jest kulą u nogi gospodarki, a zwiększanie liczby progów podatkowych i skomplikowanie systemu rozliczeń na pewno nie da pozytywnych efektów gospodarczych. Nowe przepisy uderzą przede wszystkim w raczkującą polską klasę średnią - powiedział PARKIETOWI Robert Gwiazdowski, ekspert podatkowy z Centrum im. Adama Smitha.