Prezes Jean-Marie Messier coraz częściej jest negatywnym bohaterem doniesień prasowych i komentarzy analityków. Inwestorzy tracą cierpliwość, o czym świadczy już 40-proc. spadek kursu akcji Vivendi od początku roku.
Styl zarządzania tą korporacją, która w ubiegłym roku straciła 13,6 mld euro, wzbudza sprzeciw coraz większej grupy bliskich współpracowników Messiera.
Dymisja Olivennesa zaskoczyła rynek. Pierre Lescure, prezes Canal+, jest zmartwiony odejściem swojego najbliższego współpracownika, ale postanowił uszanować jego decyzję.
Niedawno obaj publicznie zostali skarceni przez Messiera. W wywiadzie dla dziennika finansowego "La Tribune", prezes Vivendi Universal, powiedział, że mają oni dwa lata na uzdrowienie Canal+. Potraktowano to jak ultimatum. Szefowie stacji próbowali uspokoić swoich pracowników, wyjaśniając im w korespondencji elektronicznej, że deficyt Canal+ jest na poziomie wcześniej zaakceptowanym przez Vivendi. Messier ten krok uznał za wysoce niewłaściwy. Olivennes, Lescure i Messier odbyli poważną rozmowę w Deauville i szef Vivendi sprawę uznał za zamkniętą.
Zdaniem gazety "Le Monde", dymisja Olivennesa, uważanego za potencjalnego następcę Messiera, podważa tę wersję. Między managementem Canal+ a spółką-matką istnieją głębokie różnice poglądów na temat funkcjonowania płatnej telewizji. Messier, chcąc za wszelką cenę odzyskać przychylność inwestorów, często modyfikował cele strategiczne i stawiał sprzeczne zadania.