Główny oponent połączenia Walter B. Hewlett (syn współzałożyciela spółki) domaga się powtórnego przeliczenia głosów. Weryfikacja wyników może zająć kolejny tydzień. Obie strony walczą też o unieważnienie niektórych głosów.
W najbliższy wtorek rozpocznie się w stanie Delaware 3-dniowy proces wniesiony na drodze cywilnej przez Hewletta, kwestionujący poparcie dla fuzji udzielone przez inwestycyjny oddział Deutsche Banku. Syn współzałożyciela spółki (kontrolujący wraz z rodziną ok. 18% akcji) utrzymuje, że Deutsche Bank, dysponujący 17 mln walorów, zmienił zdanie na temat fuzji po groźbach ze strony dyrektorów HP, jakoby miał być pomijany przy przyszłych operacjach inwestycyjnych Hewlett-Packarda. Sprawą zainteresowała się amerykańska komisja papierów wartościowych (SEC), która szczegółowo bada kontakty dyrektorów HP z inwestorami instytucjonalnymi w dniach poprzedzających głosowanie akcjonariuszy.
Według IVS Associates, za fuzją opowiedzieli się właściciele 837,9 mln akcji (51,4%), przeciw było 792,6 mln (48,6%). Margines zwycięstwa okazał się niewielki (zaledwie 45 mln akcji), ale wystarczający, aby zwolennicy połączenia z Compaqiem odnieśli zwycięstwo nawet po unieważnieniu głosów Deutsche Banku. "Walka nie jest jeszcze zakończona" - stwierdzili w oświadczeniu przedstawiciele rodziny Hewlettów. Jeśli fuzja zostanie ostatecznie zatwierdzona, będzie to najmniejszy margines zwycięstwa w historii wielkich korporacyjnych połączeń.
Dyrektor wykonawczy HP Carly Fiorina natychmiast po opublikowaniu wyników zapowiedziała szybkie sfinalizowanie fuzji, być może już w maju. Z zatwierdzeniem połączenia nie mieli natomiast problemów udziałowcy Compaqa, którzy w marcu zgodzili się na przejęcie przez HP ogromną większością głosów.