- Faktycznie, w rozmowach z władzami spółek często słychać, że portfele są wypełnione w większym stopniu niż przed rokiem - mówi Arkadiusz Skowroń, analityk branży budowlanej DM BZ WBK. Jego zdaniem, wpływ na to mogą mieć niższe koszty finansowania inwestycji. - Być może to są pierwsze oznaki ożywienia w branży - dodaje A. Skowroń. Większość giełdowych analityków spodziewa się poprawy koniunktury w budownictwie już w II połowie br. Są też pesymiści, jak Rafał Jankowski z CDM Pekao, który liczy na poprawę dopiero za 2-3 lata.
Z firm, które poinformował o poziomie zapełnienie portfela na ten rok, najlepszą akwizycją kontraktów może pochwalić się Mostostal Gdańsk. Zawarte już przez tę firmę umowy pokrywają 80% tegorocznego planu przychodów. Nieco mniejszy portfel (około 60% w spółce-matce i 40% w grupie) ma Mostostal Export. Najwięcej jest natomiast firm, które po I kwartale zapełniły sobie 50% rocznych wpływów. Zwykle firmy nie chciały wprost informować o poziomie kontraktacji. - Portfel jest wypełniony w stopniu wyższym niż w analogicznym okresie roku ubiegłego - słyszeliśmy najczęściej.
Niepokojącym zjawiskiem na rynku jest brak naprawdę dużych kontraktów, które pozwoliłyby ich realizatorom na spokojną działalność. Tak było kilka lat temu choćby w przypadku Mostostalu Zabrze, który budował fabrykę Opla w Gliwicach. - Teraz nawet do najmniejszych kontraktów startuje cała krajowa czołówka firm budowlanych. Nie można także zapominać o konkurencji zagranicznej, która może pozwolić sobie na niższe marże w celu pozyskania rynku - uważa przedstawiciel jednej z giełdowych spółek.
A marże są na rynku coraz niższe. Część spółek decyduje się bowiem składać oferty praktycznie po kosztach, aby w ogóle zapewnić sobie pracę. Widać to doskonale po ubiegłorocznych wynikach finansowych. Giełdowe firmy budowlane, które osiągnęły przyzwoite marże, można policzyć na palcach jednej ręki - to Mitex, Polnord, Mostostal Płock, Elektrobudowa.