W wielu wewnętrznych dokumentach analitycy pisali, że niektóre spółki nie są warte złamanego centa, ale nie przestawali inwestorom zalecać ich kupna.
Wszystko wskazuje na to, że Merrill Lynch będzie musiał wypłacić odszkodowanie inwestorom, którzy ponieśli straty, kierując się rekomendacjami banku. Co prawda, w Polsce run na internetowe akcje nie był aż tak duży, lecz i u nas m.in. dzięki odważnym wycenom analityków mieliśmy w I połowie 2001 r. w pierwotnych ofertach redukcje sprzedaży.
Kto oferował akcje polskich tygrysów internetowych, z których wielu zastanawiało się, czy w ogóle zawracać sobie głowę warszawską giełdą, czy też może od razu wejść na Nasdaq? Przypomnijmy: MCI - CDM Pekao (sprzedaż akcji w sieci CDM Pekao), Hoga - Beskidzki Dom Maklerski (sprzedaż akcji w sieci - BDM, PKO BP, COK BH, DI BRE, DM BOŚ, DM WBK, IDM KB, Staropolski Dom Maklerski i Wood and Company), Interia - COK Banku Handlowego oraz Dom Maklerski Polonia Net (sprzedaż w sieci COK, CA IB, CDM Pekao, DI BRE, DM BOŚ, DM PBK, DM Penetrator, DM Polonia Net, DM WBK, Erste Securities i Wood & Company) Getin - Dom Maklerski BIG-BG (sprzedaż akcji w sieci (DM-BIG-BG, DM WBK, DI BRE Banku, Société Générale Securities).
Może jest to zupełny zbieg okoliczności, ale rekomendacje i wyceny sprzedawanych papierów pochodziły wówczas od podmiotów, które w proces sprzedaży były właśnie zaangażowane.
Według analityków z domów maklerskich uczestniczących w ofercie publicznej, akcja Inerii była warta w styczniu 2001 r. od 25 (DI BRE) do 33 zł (CDM Pekao). Wszystkich jednak przebił ING Barings (49 zł). Obecnie kurs spadł poniżej 5 zł.