Według agencji Bloomberga, stanowisko to może zmniejszyć szanse na uzyskanie przez Argentynę pożyczek w wysokości 20 mld USD. Środki te władze w Buenos Aires chciałyby przeznaczyć na odbudowę rezerw dewizowych, wzmocnienie sektora bankowego oraz ożywienie aktywności ekonomicznej.

Minister gospodarki Jorge Remes Leonicov i prezes banku centralnego Mario Blejer udali się do Waszyngtonu, aby zabiegać o wznowienie pomocy finansowej, podczas gdy w Argentynie rząd prezydenta Eduardo Duhalde postanowił zawiesić działalność banków, aby wstrzymać w ten sposób wycofywanie depozytów. W tym roku zmniejszyły się one bowiem mimo ograniczeń o 11%.

Przyspieszyło to spadek kursu miejscowej waluty, która od początku roku straciła już ponad dwie trzecie swej wartości. Niepokój budzi również nadmierna podaż pieniądza. Wzrosła ona już o 3,3 mld peso, co stanowi 94% rocznego limitu, zwiększając niebezpieczeństwo dalszej dewaluacji oraz nasilenia inflacji.

MFW zamierza wysłać do Argentyny nową misję, aby omówić szczegóły programu gospodarczego. Tymczasem rząd w Buenos Aires usiłuje skłonić fundusz do odstąpienia od niektórych warunków, gdyż obawia się, że posunięcia oszczędnościowe mogą zwiększyć jeszcze bardziej napięcie społeczne. Jednak wobec negatywnego nastawienia państw G7, ustępstwa takie wydają się mało prawdopodobne.

Fundusz domaga się zwłaszcza ograniczenia wydatków władz argentyńskich prowincji, zaniechania interwencji na rynku walutowym, stabilizacji peso, a także reorganizacji bankowości oraz rozmów z posiadaczami obligacji, na których wykupienie rząd nie ma środków. MFW krytykuje też prawo upadłościowe, zgodnie z którym długi mogą być restrukturyzowane na warunkach niekorzystnych dla wierzycieli.