Reklama

Łupem naciągaczy padają miliardy dolarów

Klienci wyłudzający odszkodowania i agenci sprzedający fałszywe polisy narażają firmy ubezpieczeniowe na gigantyczne straty. Tylko w Stanach Zjednoczonych sięgają one rocznie kilkudziesięciu miliardów dolarów. Próby ograniczenia tego procederu przynoszą jednak coraz lepsze rezultaty. Liczba Amerykanów, którzy uważają, że nie ma nic złego w wyłudzaniu pieniędzy od ubezpieczycieli, stopniowo maleje.

Publikacja: 23.04.2002 09:43

Amerykańskie firmy ubezpieczeniowe tracą co roku ok. 30 mld dolarów tylko z powodu oszustw i nadużyć dokonywanych przez właścicieli polis majątkowych i NNW - wynika z raportu amerykańskiego Instytutu Informacji Ubezpieczeniowej. W praktyce jednak za to, co wyłudzą jedni klienci, muszą zapłacić pozostali. Aby pokryć poniesione straty, ubezpieczyciele podnoszą swoje stawki. Według Narodowego Biura ds. Przestępstw Ubezpieczeniowych w USA, podwyżki składek w przeliczeniu na jedno gospodarstwo domowe mogą sięgać 200-300 dolarów rocznie.

Z ostatnich badań przeprowadzonych przez firmę Conning wynika, że w 1999 r. naciągacze i nieuczciwi agenci narazili cały sektor ubezpieczeniowy w USA na straty wynoszące ponad 96 mld dolarów. Z tego 61 mld dolarów przypadło na ubezpieczenia zdrowotne, 22 mld dolarów na polisy majątkowe i NNW, a 12,3 mld dolarów na polisy na życie. Badania wskazują, że niektóre rodzaje polis są znacznie częściej od innych przedmiotem nadużyć. Dotyczy to przede wszystkim ubezpieczeń zdrowotnych, pracowniczych oraz samochodowych.

Od kilku po tysiące dolarów

W USA przestępczą machinę tworzy bardzo wielu ludzi, począwszy od pojedynczych klientów, kupujących polisę, poprzez lekarzy i prawników, a skończywszy na zorganizowanych grupach przestępczych. Bardzo różne są też rozmiary korzyści, jakie czerpią oni z oszukiwania firm ubezpieczeniowych. Wynoszą one od kilku dolarów z tytułu zawyżonego odszkodowania po tysiące dolarów, jakie są w stanie "wyssać" z rynku zorganizowani przestępcy.

Oszustwa polegają najczęściej na zawyżaniu kwot żądanego odszkodowania, podawaniu nieprawdziwych danych przy zawieraniu umowy oraz wyłudzaniu pieniędzy przez osoby, które udają, że uległy wypadkom albo same niszczą swój majątek, aby otrzymać odszkodowanie.

Reklama
Reklama

Oszustwom

sprzyjają katastrofy

Zdaniem specjalistów, ubezpieczeniowe oszustwa nasilają się w okresie recesji gospodarczej oraz dużych katastrof, takich jak np. atak terrorystyczny na USA z 11 września 2001 r. W tym przypadku prawdziwą wojnę naciągaczom wypowiedziały władze stanowe. W Departamencie Ubezpieczeniowym Nowego Jorku powołano specjalny zespół ludzi, który zajmuje się tropieniem oszustów. Każde żądanie wypłaty odszkodowania związane z World Trade Center jest wnikliwie badane, powstała też specjalna linia telefoniczna, na którą mogą dzwonić osoby podejrzewające, że ktoś z ich otoczenia próbuje wyłudzić pieniądze.

Ale Stany Zjednoczone już na długo przed wydarzeniami z 11 września podjęły walkę z oszustwami ubezpieczeniowymi. Większość stanów zaostrzyła kary, jakie grożą naciągaczom. Oszustwa ubezpieczeniowe, które wcześniej były traktowane przez wymiar sprawiedliwości jako wykroczenie, teraz są przestępstwem.

Amerykanie mniej pobłażliwi

Wszystko wskazuje na to, że wysiłki te nie poszły na marne. Jak podaje Rada ds. Badań Rynku Ubezpieczeń, coraz mniej Amerykanów traktuje problem przestępstw ubezpieczeniowych z pobłażliwością. Odsetek osób, które uważają, że nie ma nic złego w zawyżaniu kwoty żądanego odszkodowania, spadł z 40% w 1997 r. do 35% w roku 2000 (ostatnie przeprowadzone badania). Według Rady, ludzie młodzi częściej niż starsi akceptują wyłudzanie pieniędzy od towarzystw ubezpieczeniowych. Zawyżanie kwoty żądanego odszkodowania akceptuje 51% badanych w wieku 18-29 lat, 39% trzydziestolatków, 32% czterdziestolatków i 25% respondentów powyżej 49 lat. Z badań przeprowadzonych w 2001 r. przez firmę Progressive Insurance wynika z kolei, że 29% Amerykanów nie powiadomiłoby policji o przestępstwie popełnionym przez kogoś znajomego, jeżeli nagroda, jaką mogliby za to otrzymać, wynosiłaby 250 dolarów. Przy dwukrotnie wyższej nagrodzie odsetek chętnych donosić na znajomych jest już czterokrotnie wyższy.

Reklama
Reklama

Coraz więcej przestępców

trafia do więzień

Spadek poziomu akceptacji społecznej dla przestępstw ubezpieczeniowych idzie w parze ze wzrostem liczby skazujących wyroków sądowych. Np. w stanie Nowy Jork liczba aresztowanych w związku z popełnieniem takich przestępstw wzrosła w ciągu ostatnich siedmiu lat prawie pięciokrotnie, ze 115 w 1994 r., do 554 w roku 2001. Z tego, 40% stanowili oskarżeni o nadużycia w segmencie ubezpieczeń pracowniczych, a 20% oskarżeni o wyłudzanie pieniędzy z tytułu ubezpieczeń samochodowych.

W połowie lat 90. zysk z każdego dolara zainwestowanego w celu przeciwdziałania przestępczości wynosił 27 dolarów. Instytut Informacji Ubezpieczeniowej nie dysponuje wprawdzie świeższymi danymi na ten temat, ale według ubezpieczycieli, ze względu na to, że przestępcy posługują się coraz bardziej wyszukanymi metodami, wydatki na ich tropienie są teraz proporcjonalnie wyższe w stosunku do korzyści z tego tytułu.

Nadużycia w ubezpieczeniach pracowniczych

Według amerykańskiego Narodowego Biura ds. Przestępstw Ubezpieczeniowych, jedna trzecia zatrudnionych uważa, że nie ma nic złego w przedłużaniu zwolnienia chorobowego, jeśli odczuwa jakieś dolegliwości, nawet jeżeli lekarz uzna, że można już wracać do pracy. W przypadku ubezpieczeń pracowniczych, bardzo szerokie pole do nadużyć, obok personelu, mają też sami pracodawcy i firmy świadczące usługi opieki medycznej. Wśród pracodawców bardzo popularne jest np. zatajanie niektórych czynników ryzyka, związanych z wykonywaniem danej pracy, podawanie niższej od faktycznej liczby zatrudnionych oraz zaniżanie wysokości pobieranego przez nich wynagrodzenia. Wszystko, oczywiście, po to, aby płacić niższe składki. Gdy pracownik ulegnie wypadkowi, pracodawcy nierzadko też żądają zawyżonych odszkodowań, przedstawiając np. rachunki na znacznie droższe i bardziej skomplikowane świadczenia medyczne niż te, z których pracownik faktycznie skorzystał.

Reklama
Reklama

W segmencie ubezpieczeń pracowniczych jest też bardzo wiele przypadków działania ubezpieczycieli-widm, którzy sprzedają polisy, zabierają składki i rozpływają się w powietrzu przed wypłatą pierwszego odszkodowania. Ich ofiarami padają najczęściej mali pracodawcy, zazwyczaj obcokrajowcy, którzy mają problemy z zakupem polis w tradycyjny sposób. Łącznie z tytułu oszustw w segmencie ubezpieczeń pracowniczych amerykańscy ubezpieczyciele tracą ok. 5 mld dolarów rocznie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama