Reklama

Polska najgorsza w regionie

Zła sytuacja gospodarcza Polski zaniża wyniki makroekonomiczne całej Europy Środkowowschodniej - wynika z raportu Komisji Europejskiej. Ostrzega ona, że może to być przeszkodą w poszerzeniu Unii na Wschód.

Publikacja: 25.04.2002 08:41

Komisja Europejska obniżyła prognozę wzrostu dla dziesięciu krajów Europy Środkowowschodniej kandydujących do UE. Według najnowszych szacunków Komisji, wyniesie on w 2002 r. 2,9%, a nie, jak wcześniej sądzono, 3,1%.

Zdecydowanie najgorzej na tle regionu wypada Polska, która może liczyć w tym roku na wzrost zaledwie 1,4-proc. Ale to i tak więcej niż spodziewa się rząd, który w ustawie budżetowej założył, że wyniesie on tylko 1%. Ponieważ polska gospodarka wypracowuje ok. 40% PKB w Europie Środkowowschodniej, nasza zła sytuacja odbija się na wynikach całego regionu. - Pomimo poluzowania polityki fiskalnej i pieniężnej w 2001 r., nie ma jednoznacznych dowodów na to, że sytuacja makroekonomiczna w Polsce się poprawia. Wysokie stopy procentowe oraz słabe wyniki eksportu powodują, że ożywienie nie nastąpi szybko - napisano w raporcie Komisji.

W 2003 r. PKB ma wzrosnąć w całym regionie średnio o 3,9%. Polska, mimo przyspieszenia wzrostu do 3,2% (szacunek KE jest o 0,1 pkt. proc. wyższy od prognozy rządu) nadal pozostanie w ogonie państw kandydujących. Komisja spodziewa się, że w Polsce będzie jeszcze w tym roku rosło bezrobocie, które na koniec grudnia osiągnie poziom 19,9% (najwyższy wskaźnik w regionie), a w przyszłym roku spadnie zaledwie o 0,3 pkt. proc. Dla porównania, w Czechach bezrobocie jest mniejsze o połowę, a na Węgrzech ponad trzykrotnie niższe.

Będziemy za to mieli inflację o połowę niższą od średniej, która, według Komisji, wyniesie w Polsce 4% na koniec tego roku, a w 2003 r. wzrośnie do 4,5%. - Prognozy Komisji nie różnią się specjalnie od naszych. Wyjątek stanowi bezrobocie. My zakładamy, że na koniec roku będzie ono nieznacznie powyżej 18% - powiedział Dariusz Filar, główny ekonomista Pekao SA.

- Jesteśmy większymi optymistami niż KE. Szacujemy, że w tym roku PKB wzrośnie o 1,9%, a w przyszłym o 3,5% -- stwierdził z kolei Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem, bardzo słaba pozycja Polski na tle regionu wynika stąd, że nasz kraj silniej od innych kandydatów odczuł skutki globalnego spowolnienia gospodarczego.

Reklama
Reklama

- Jest to spowodowane utrzymywaniem bardzo twardej polityki pieniężnej przy jednoczesnym poluzowywaniu polityki fiskalnej. Doprowadziło to do umocnienia złotego i zahamowania eksportu. Sytuację dodatkowo pogorszyły opóźnienia w prywatyzacji i nieelastyczny rynek pracy - twierdzi K. Rybiński.

D. Filar zwraca uwagę na fakt, że nasi sąsiedzi, np. Czesi i Węgrzy, znacznie wcześniej od nas wzięli się za restrukturyzację gospodarki, co teraz procentuje. Poza tym, co widać szczególnie na Węgrzech, dużo szybciej uczynili z eksportu lokomotywę gospodarki. - Kiedy my zaczęliśmy to robić, wybuchł akurat na świecie kryzys gospodarczy - mówi ekonomista Pekao SA. - Poza tym nie da się pominąć kwestii wysokich kosztów kredytu, które ograniczają aktywność polskich przedsiębiorstw - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama