Na razie jednak, na pół roku przed planowanym otwarciem parku, na placu budowy na terenach byłego poligonu wojskowego niedaleko alpejskiego kurortu Interlaken niewiele się dzieje. Powód jest prozaiczny - brakuje pieniędzy, według wstępnych szacunków co najmniej 43 mln szwajcarskich franków.
- Mam nadzieję, że wydarzy się jakiś cud i w maju zdobędziemy 4-5 mln franków niezbędnych na kontynuowania budowy. W przeciwnym wypadku będziemy zmuszeni przesunąć termin otwarcia na I kwartał przyszłego roku - przyznaje Oskar Schärz, prezes Mystery Park. Do tej pory budowa pochłonęła już 44 mln franków, z czego część pochodziła od akcjonariuszy spółki (m.in. koncernu Zurich Financial Services) oraz sponsorów, takich jak Coca-cola, Carlsberg czy Sony.
Ponieważ przeprowadzona na początku roku emisja akcji Mystery Park przyniosła zaledwie 2,8 mln franków (zamiast spodziewanych 20 mln franków), spółka poszukuje strategicznego inwestora, który byłby gotów objąć 33-proc. pakiet akcji. Oprócz tego planowana jest emisja obligacji zamiennych o wartości 23 mln franków. - W tym przypadku liczymy na zainteresowanie przede wszystkim inwestorów finansowych - twierdzi Oskar Schärz.
W liczącym 45 tys. m2 powierzchni parku turyści będą mogli zgłębić m.in. tajemnice egipskich piramid, kamiennej budowli ze Stonehenge, kalendarza stosowanego przez Majów, przypominających lądowiska pozaziemskich pojazdów skalnych rysunków z peruwiańskiego Nazca. Przed kilkoma miesiącami do Interlaken przyjechał buddyjski mnich, który nadzoruje budowę znanej ze ściennych malowideł w świątyniach północnych Indii latającej maszyny, nazywanej vimana.
Kierownictwo Mystery Park liczy na co najmniej 500 tys. gości rocznie. Nie powinno to być trudne, bowiem już teraz leżące praktycznie u stóp Eigeru i Jungfrau Interlaken odwiedza w skali roku blisko milion turystów. Miasto blisko 90% dochodów uzyskuje z turystyki.