W pierwszej części dnia na rynku niewiele się działo. Transakcje zawierano przy kursach bliskich czwartkowego zamknięcia. realna wartość polskiej waluty wynosiła bowiem 11,5% powyżej starego parytetu. Potem przeważył popyt i po południu przekroczyliśmy 12%. Na krótko przed publikacją danych o PKB w USA dolar kosztował nawet mniej niż 4 złote (dokładnie 3,998 zł) i był to najniższy poziom od stycznia. Wspólną walutę ceniono wtedy na 3,592 zł. Po ukazaniu się informacji o PKB euro osłabiło się jednak w stosunku do USD i dolar powrócił powyżej 4,0.
Złoty się umocnił. Inwestorzy doszli widać do wniosku, że cykl cięć stóp procentowych jeszcze się nie skończył. Decyzja Rady niczego w tym względzie nie przesądza. Mało tego, oświadczenie Leszka Balcerowicza o rozpoczęciu okresu małych ruchów może oznaczać, że czeka nas jeszcze w tym roku więcej niż jedna obniżka. A do tej pierwszej może dojść bardzo szybko. W dodatku podstawowe stopy procentowe obniżył też czeski bank centralny. Uczynił to przede wszystkim po to, aby osłabić koronę, która przeżywa okres niespotykanej od 1998 roku siły. Na razie wygląda na to, że cięcie na niewiele się zdało. Waluta kraju naszych południowych sąsiadów w piątek znowu zyskała. Ale faktem jest, że polskie papiery skarbowe stały się teraz relatywnie jeszcze bardziej atrakcyjne i może dojść do przepływu kapitału portfelowego z Czech do Polski. To może być kolejnym impulsem wzrostowym dla złotego.
W sobotę zostaną opublikowane dane o kwietniowym stanie rachunku obrotów bieżących. Analitycy zastanawiają się nad trzema kluczowymi kwestiami. Po pierwsze, co z eksportem? W marcu mieliśmy zazwyczaj do czynienia z sezonowym wzrostem, i to dość wyraźnym. Jeśli więc okaże się, że marcowy eksport jest większy od 2,2 mld USD, które obserwowaliśmy w lutym, nie oznacza to jeszcze, że mamy poprawę sytuacji. Wskaźnik musiałby osiągnąć przynamniej 2,4-2,5 mld USD. Po drugie, czy zwiększony popyt związany z świętami Wielkiejnocy doprowadził do wyraźnego wzrostu importu? I po trzecie, czy ponownie zobaczymy jedynie niewielką nadwyżkę w niesklasyfikowanych obrotach bieżących, które zazwyczaj korzystnie wpływały na stan całego rachunku? W lutym mieliśmy zaburzenie związane ze wzmożonym importem używanych samochodów po liberalizacji przepisów celnych. Zmieniono je dopiero 9 marca, co może negatywnie wpłynąć także na wyniki marcowe.
Opublikowane o 14.30 dane o amerykańskim PKB okazały się jeszcze lepsze niż, bardzo optymistyczne, prognozy. W I kwartale wzrósł on bowiem aż o 5,8%. To wyraźna poprawa wobec 1,7% w IV kwartale 2001 roku. Dane doprowadziły jednak na razie do jedynie nieznacznego spadku wartości euro. Teraz wszystko będzie zależeć od tego, czy na rynku przeważy optymizm związany z ożywieniem, czy obawa przed związanymi z nim podwyżkami stóp.