Według "Financial Times", eksperci nie mogą w pełni wyjaśnić tego zjawiska. Wielu twierdzi, że spadek obrotów i notowań jest następstwem mniejszej płynności oraz niechęci do podejmowania ryzyka. W pierwszych miesiącach roku nowe kapitały napływają zwykle na rynek, pobudzając aktywność inwestorów, a w konsekwencji zwyżkę notowań. Uczestnicy giełd chętniej podejmują wówczas ryzyko, podczas gdy w miesiącach letnich zaczynają podchodzić do transakcji giełdowych z dużo większą ostrożnością. Wielu decyduje się na realizację zysków, inni wyjeżdżają na wakacje. W efekcie obroty maleją, by we wrześniu i październiku spaść do najniższego poziomu, pociągając za sobą indeksy giełdowe. Listopad i grudzień przynoszą znów ożywienie, gdyż fundusze inwestycyjne korygują portfele przed zamknięciem roku obrachunkowego.

Obecnie, przed najgorszym okresem dla giełd, niepokój inwestorów jest tym większy, że główne indeksy nowojorskie znalazły się na niskim poziomie, a spodziewana poprawa wyników amerykańskich przedsiębiorstw może nastąpić później, niż przewidywano.

Niektórzy analitycy są jednak dobrej myśli. Wskazują na wyjątkową sytuację w ubiegłym roku, gdy nastąpił gwałtowny spadek notowań w sektorze high-tech, pojawiła się recesja oraz doszło do ataku terrorystycznego na USA. Optymiści mają nadzieję, że po zbiegu tak niekorzystnych zjawisk amerykański rynek kapitałowy zerwie z dotychczasową tradycją i w miesiącach letnich nastąpi tam ożywienie.