Reklama

Gospodarkę stać tylko na 3-4-proc. wzrost

Ten rok nie będzie dobry dla gospodarki. Wzrost gospodarczy wyniesie ok. 1,5-1,6% - wynika z prognoz BRE i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. W przyszłym roku ma być nieco lepiej. PKB powinien zwiększyć się o ponad 3%. I to wszystko, na co stać naszą gospodarkę.

Publikacja: 30.04.2002 09:00

- W I kwartale tego roku nie było spodziewanego ożywienia gospodarki. Musimy na

nie poczekać do II kwartału - powiedział wczoraj wiceprezes Głównego Urzędu Statystycznego Janusz Witkowski. Jego zdaniem, wzrost PKB w I kw. będzie zbliżony do osiągniętego w IV kw. 2001 r., kiedy wyniósł on 0,3%.

Gospodarkę napędzi

konsumpcja

Brak oznak ożywienia nie zdziwił specjalistów z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Reklama
Reklama

- Dane za I kwartał nie są zbyt dobre, ale nie są także zaskakujące - powiedziała Krystyna Strzała z IBnGR.

Jej zdaniem, sytuacja gospodarcza w tym roku nie będzie o wiele lepsza niż w roku ubiegłym, gdy PKB zwiększył się o 1,1%. W tym roku będzie to 1,6% - uważają przedstawiciele Instytutu. Ale motorem rozwoju gospodarki nie będzie już handel zagraniczny.

- W 2001 r. wzrost PKB był spowodowany przede wszystkim dynamicznym rozwojem eksportu, który w ciągu roku zwiększył się o ponad 11%. W tym roku o wzroście gospodarczym będzie decydował popyt wewnętrzny - powiedziała K. Strzała.

Jednak, jak na razie, jest on finansowany głównie z oszczędności. Świadczy o tym fakt, że w I kwartale dochody ludności zwiększyły w stopniu trzykrotnie mniejszym niż popyt indywidualny. Stopniowemu ożywieniu gospodarczemu będzie towarzyszyć dalszy spadek inwestycji. W 2001 r. nakłady inwestycyjne zmniejszyły się o ponad 10%, w tym roku mają spaść o dalsze 2,2%. Według IBnGR, inwestycje zaczną rosnąć dopiero w 2003 r.

Bezrobocie będzie rosnąć

Nieco szybszy niż w roku ubiegłym, wzrost gospodarczy nie spowoduje spadku bezrobocia.

Reklama
Reklama

Jak wynika z danych GUS, pod koniec marca bez pracy było 3,26 mln osób, co stanowi 18,1% ludności zawodowo czynnej. W porównaniu z końcem lutego, liczba bezrobotnych spadła o 18 tys. W kolejnych miesiącach ten spadek może być jeszcze większy ze względu na czynniki sezonowe. Jednak pod koniec roku, gdy pogoda nie pozwoli na prace dorywcze, a na rynek wejdą absolwenci szkół i uczelni, bezrobocie znowu wzrośnie. Zdaniem IBnGR, w grudniu 2002 r. wyniesie ono 19%, a do końca 2003 r. powiększy się jeszcze o 0,5 pkt. proc.

Nieco lepszy dla gospodarki ma być przyszły rok. Według prognoz Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, wzrost PKB wyniesie w 2003 r. 3,2%. Także ekonomiści BRE Banku spodziewają się wzrostu PKB przekraczającego 3%.

Wyższy wzrost inflacji

Najgorsze jednak, że analitycy obu tych ośrodków twierdzą, iż owe 3% wzrostu PKB to praktycznie wszystko, na co stać polską gospodarkę.

- Wzrost gospodarczy przez najbliższych kilka lat nie przekroczy 4% - powiedziała Krystyna Strzała. - To jest maksymalny poziom, jaki gospodarka może osiągnąć w średnim okresie.

Podobnie uważają ekonomiści BRE Banku, którzy obliczyli poziom potencjalnego wzrostu PKB (a więc możliwego do uzyskania bez negatywnych efektów, czyli wzrostu inflacji czy zwiększenia deficytu na rachunku obrotów bieżących) na zaledwie 3%.

Reklama
Reklama

- Oznacza to, że już w przyszłym roku wzrost gospodarczy może sięgnąć poziomu potencjalnego przyrostu PKB - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. - Spowoduje to narastanie presji inflacyjnej. A to może oznaczać konieczność powrotu do restrykcyjnej polityki pieniężnej i podwyżki stóp procentowych.

Jego zdaniem, bez reform nie ma szans na to, aby w kolejnych latach uzyskać wyższe tempo wzrostu i nie okupić tego wzrostem nierównowagi gospodarczej. Do tego jednak potrzebna byłaby m.in. ostrzejsza polityka fiskalna, tymczasem już zmniejszenie deficytu ekonomicznego budżetu w przyszłym roku stoi pod znakiem zapytania.- Zgodnie z przyjętą przez rząd zasadą zwiększania wydatków o inflację plus 1%, przyszłoroczne wydatki powinny wynieść 191,3-193,4 mld zł - powiedział. - Tymczasem gdyby wszystkie resorty skonstruowały swoje budżety w oparciu o tę zasadę, wydatki wyniosłyby 210 mld zł, gdyż trzeba jeszcze wziąć pod uwagę pozycje stałe, czyli np. koszty obsługi długu publicznego, które szybko rosną. Aby więc uzyskać owe 191-193 mld zł, część resortów musiałaby nominalnie zmniejszyć swoje budżety.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama