Tendencję zniżkową nasiliły wątpliwości dotyczące tempa ożywienia w gospodarce amerykańskiej. W ubiegły piątek powiało wprawdzie optymizmem, gdy opublikowano dane wykazujące w pierwszym kwartale wzrost produktu krajowego brutto aż o 5,8%, jednak nastroje pogorszyły się pod wpływem dalszych informacji dotyczących sytuacji ekonomicznej. Zdano sobie sprawę, że wyraźne przyspieszenie wzrostu nastąpiło w dużym stopniu dzięki odbudowie przez przedsiębiorstwa zapasów, a także wydatkom rządowym. Tymczasem popyt konsumpcyjny, chociaż znaczny, uległ zmniejszeniu, a jednocześnie spadł wskaźnik zaufania konsumentów do gospodarki USA.
W tych okolicznościach za prawdopodobne uważa się znaczne osłabienie wzrostu gospodarczego w drugim kwartale. Ekonomiści ankietowani przez Bloomberga News uważają, że wyniesie on 3%.
Zdaniem ekspertów, wątpliwości dotyczące koniunktury w gospodarce amerykańskiej mogą nadal wpływać ujemnie na pozycję dolara. Nie wyklucza się, że w ciągu następnych sześciu miesięcy dojdzie do spadku jego kursu o około 8,5% w stosunku do walut głównych partnerów handlowych USA.
Obawy inwestorów dotyczące lokowania kapitałów na rynku amerykańskim, co ma bezpośredni związek z pozycją dolara, mogą zwiększyć się po publikacji w najbliższych dniach serii danych makroekonomicznych. Analitycy spodziewają się także wzrostu z 5,7% do 5,8% stopy bezrobocia.
Poza czynnikami o charakterze doraźnym wskazuje się też na głębsze przyczyny osłabienia dolara. Według "Financial Times", spadek kursu waluty amerykańskiej może stać się bardziej wyraźny, gdy napływ kapitałów zagranicznych nie zdoła wyrównać utrzymującego się w USA deficytu rozrachunków bieżących. Tymczasem zwrot z ulokowanych tam funduszy jest obecnie mniejszy niż w innych krajach wysoko uprzemysłowionych, co zniechęca obcych inwestorów.