Spadek ten, największy od 30 lat, utrwalił silną już tendencję zniżkową z ostatniego kwartału 2001 r., gdy amerykańskim firmom przyznano kredyty bankowe o 6% mniejsze niż przed rokiem. Wśród instytucji podchodzących z coraz większą rezerwą do finansowania przedsiębiorstw są m.in. tacy potentaci, jak Citigroup, J.P. Morgan Chase i Bank of America.
Amerykańskie banki obawiają się pogorszenia sytuacji finansowej swych klientów i dlatego podwyższają oprocentowanie kredytów oraz zaostrzają inne warunki. Ostrożność wykazują przy tym nie tylko te instytucje, które udzielały wsparcia finansowego niedawnym bankrutom, takim jak Enron czy K-Mart, i poniosły w związku z tym pokaźne straty. Do miejscowych banków dołączyły instytucje zagraniczne. Np. Deutsche Bank - największa instytucja tej branży w Europie - udzielił w I kwartale amerykańskim firmom kredytów na kwotę 9,4 mld USD wobec 11,5 mld USD przyznawanych średnio w czterech kwartałach 2001 r.
Oprócz oporów, jakie mają banki, podaż kredytów ogranicza też mniejsze zapotrzebowanie na środki finansowe ze strony przedsiębiorstw. Przyczyniła się do tego słaba koniunktura, a także - ze względu na najniższe od czterdziestu lat stopy procentowe - bardziej popularne ostatnio emisje obligacji. Ekonomiści obawiają się, że zmniejszona działalność kredytowa może utrudnić ożywienie w gospodarce amerykańskiej.