Reklama

Prawo jak gałązka na wiosnę

Publikacja: 04.05.2002 09:40

NFI chętnie kupują własne akcje. Falami, czyli czasem więcej, czasem mniej. W ostatnim czasie raczej więcej, przynajmniej niektóre. Może to i dobrze - niewiele mają lepszych pomysłów na działalność. Ale im bardziej się temu przyglądam, tym więcej ogarnia mnie wątpliwości.

Niektóre zakupy przekonują, iż NFI zamierzają konsekwentnie stosować w praktyce korzystną dla nich interpretację naszej świętej ustawy o Publicznym obrocie. Świętej, bo dla rynku fundamentalnej. Strzeżonej pilnie przez Wielkie Oko.

Funduszom nie mam tego za złe. Robią to, co uważają za stosowne i korzystne. I to nie ich wina, że prawo nagina się jak młoda gałązka na wiosnę. Raz w tę, raz w inną stronę. Wielkie Oko widzi wszystko i rozważa, ale co może uczynić bez pierścienia władzy, który pozwoliłby na określenie granic swobodnego interpretowania przepisów. Więc i tu nie sposób stawiać jakieś zarzuty.

Ale czegoś szkoda. Szkoda, że można drobnego inwestora wystawić do wiatru. Wiadomo, biednemu wiatr zawsze w oczy wieje. Okazuje się, że na rynku też.

Akcje własne są nieme. Nie dają ich emitentowi prawa głosu na WZA. Spółka może je kupować bez przeszkód, niestraszne jej progi i wezwania. Pierwszych nie przekracza, bo dotyczą głosów na WZA, a te przecież spółce nie przysługują. Wezwań nie musi ogłaszać, bo... kupuje akcje nieme, a w wezwaniach o zebranie odpowiedniej liczby głosów chodzi. I tak koło się zamyka. Nawet najwyższe progi spółce niestraszne, bo skoro ich nie przekracza, to nie musi na to przekroczenie dostawać zgody. Do tego sprowadza się korzystna dla NFI interpretacja naszej świętej ustawy. Jakie to ma znaczenie w praktyce? Choćby takie, że fundusz może handlować własnymi papierami tylko z wybranymi inwestorami w transakcjach pakietowych, a drobnica niech się cieszy z tego, bo - czy chce czy nie chce - zostaje z akcjami, które są, a przynajmniej powinny być, coraz więcej warte.

Reklama
Reklama

NFI są w uprzywilejowanej sytuacji. Mogą, podobnie jak inne instytucje finansowe, np. banki, kupować własne akcje w celu odsprzedaży. Efekt - mogą się same przejąć. I np. same wybrać sobie inwestora, któremu swoje akcje powierzą. Nie muszą się uciekać do pomocy firm zależnych (te zresztą muszą pamiętać o progach i wezwaniach, a więc są w swych działaniach skrępowane). Dla największych akcjonariuszy to niezwykle wygodne. Mają gwarantowaną ścieżkę wyjścia. Co za ulga - kto kupiłby od nich duże pakiety akcji NFI, biorąc pod uwagę wieloletnie osiągnięcia tych podmiotów.

To wprost idealne rozwiązanie: pełna kontrola - poprzez firmę zarządzającą - bez angażowania własnych środków. Czyli perpetuum mobile. Dlaczego? Bo pieniądze za zarządzanie są niezłe. Naprawdę niezłe, zwłaszcza w kontekście wspomnianych już osiągnięć.

Zwykłe spółki takich przywilejów nie mają. Ale mogą kupować własne akcje w innych równie szczytnych zamiarach - np. chroniąc się przed niechybną szkodą. Mają wprawdzie ograniczenia. Na przykład, nie mogą przejąć więcej niż 10% kapitału. Ale chyba mogą kupować i sprzedawać, kupować i sprzedawać. I tak dalej. To tylko kwestia interpretacji. A prawo nagiąć łatwo.

Akcjonariusze mogą i powinni spółki z takich zakupów rozliczyć. A jak firmy realizują zakupy z myślą o wybranych dużych akcjonariuszach i ich interesach? No to pewnie rozliczenie wypadnie na korzyść zarządu. Drobnica niech się cieszy - przecież spółce groziła szkoda. Jaka? Wielka.Mamy dobre, coraz lepsze przepisy. Kiedyś o zmianach w akcjonariacie nie informował Skarb Państwa, teraz informuje. Kiedyś parkingowi załatwiali sprawę przejmowania kontroli nad spółką bez wezwań i innych uciążliwych drobiazgów, teraz żyje im się trudniej. Wielkie Oko natęża wolę i sięga coraz dalej, dostrzegając i przestrzegając rozmaite sojusze i porozumienia. Nie wszystko jednak może ogarnąć. Rzecz w pierścieniu władzy. Ale nie tylko. Także w tym, że prawo jest jak gałązka na wiosnę. Dopóki nie okrzepnie, nie obrośnie w potwierdzone decyzjami interpretacje, nie zostanie wzmocnione, zaszczepione nowymi przepisami, będzie się naginać raz w tę, raz w drugą stronę. Jak gałązka pod wpływem wiatru. Tego, co drobnicy w oczy wieje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama