Ekonomiści są zdania, że w najbliższym czasie sektor usług, stanowiący około dwóch trzecich całej gospodarki strefy euro, będzie rozwijał się w wolniejszym tempie od sektora produkcyjnego. Firmy usługowe, ze względu na swą specyfikę, nie mają bowiem możliwości wyprzedaży nagromadzonych zapasów, co poprawia obecnie sytuację przedsiębiorstw przemysłowych.
Tym ostatnim sprzyja również rosnący popyt eksportowy, związany z ożywieniem w gospodarce amerykańskiej. Popyt wewnętrzny w dwunastu państwach strefy euro jest bowiem wciąż słaby, a kwiecień przyniósł spadek zaufania konsumentów do tamtejszej gospodarki.
Za niezbyt szybką poprawą koniunktury w europejskim sektorze usług przemawia także powolne ożywienie w tej części gospodarki USA. W kwietniu amerykańskie banki, towarzystwa lotnicze i firmy turystyczne rozwijały działalność w wolniejszym tempie niż w pierwszym kwartale br., gdy produkt krajowy brutto zwiększył się tam niespodziewanie o 5,8%.
Europejskie przedsiębiorstwa dostrzegają pewien wzrost zainteresowania oferowanymi usługami, ale klienci podchodzą wciąż z dużą ostrożnością do wydatków. Wynika ona przede wszystkim z trudnej sytuacji na rynku pracy. Od pół roku bezrobocie w strefie euro utrzymuje się na wysokim poziomie, obejmując 8,4% czynnej zawodowo ludności, co musiało odbić się na dochodach. Drugim, nie mniej ważnym powodem ograniczenia wydatków konsumpcyjnych, w tym również na usługi, jest obawa przed inflacją. Jej roczna stopa nie może od 23 miesięcy spaść poniżej ustalonego przez Europejski Bank Centralny limitu 2%.