Reklama

Giełda potrzebuje promocji, a nie nowych kontraktów

Publikacja: 07.05.2002 09:24

Kilkumiesięczny marazm daje się mocno we znaki. Obojętnie, czy ktoś zajmuje się day-tradingiem, czy jest inwestorem średnioterminowym, nie ma ostatnio zbyt wielu okazji do zarobku.

Wcześniej przez wiele miesięcy dobijała nas silna bessa, a teraz inwestorów męczy koszmar marazmu. Zatęchły rynek bez wątpienia warto szybko przewietrzyć. Trzeba się jednak zastanowić, czy wydłużenie handlu i nowy stół do ruletki rozwiążą problemy rynku kapitałowego?

To dość naiwne myślenie. Wprowadzanie nowych instrumentów jest, oczywiście, ze wszech miar pożądane, ale to tylko kroplówka podtrzymująca GPW przy życiu. Wydaje się, że ekscytacja możliwościami, jakie dają pochodne, i ich szybkim rozwojem przysłania niekiedy przedstawicielom giełdy prawdziwe potrzeby rynku kapitałowego.

Odbyła się ostatnio konferencja naukowa, na której debatowano m.in. o przyszłości polskiego rynku finansowego. Jednym z gości był wiceprezes GPW. Skoro była mowa o przyszłości rynku finansowego, nie mogło obyć się bez planów giełdy. Piotr Szeliga znany ze swej bezpośredniości powiedział krótko: "Idziemy w pochodne".

Uzasadnienie było dość jasne. Po pierwsze: spółki osiągają coraz gorsze wyniki, przez co atrakcyjność inwestycji znacznie maleje. Po drugie: Polacy lubią pochodne. A po trzecie - dotychczasowy rozwój tego rynku okazał się sukcesem i przychód z opłat transakcyjnych stanowi ok. 40% wpływów GPW. Jako entuzjasta wszelkich instrumentów pochodnych powinienem oczywiście się ucieszyć. Kontrakty na nowe akcje, zagraniczne indeksy, amerykańskie spółki - Eldorado każdego spekulanta.

Reklama
Reklama

Z nowych możliwości inni inwestorzy też zapewne bardzo się ucieszą, ale podejrzewam, że radość byłaby jeszcze większa, gdyby dbano także o dalszy rozwój rynku kasowego. Nie stać nas bowiem na giełdę pochodnych! Nie stać zarówno polskich inwestorów, jak i polskiej gospodarki, Giełda ma otwierać firmom nowe możliwości i być źródłem pozyskiwania kapitału na rozwój, a nie instytucją zapewniającą kosztowne emocje tysiącom spekulantów (większość inwestorów traci na pochodnych ze względu na płacone prowizje - łącznie ok. 8 mln zł na kontraktach na WIG20 miesięcznie). Ze spekulacyjnego rynku pochodnych giełda, jako całość, nie odnosi w długim terminie zbyt wielu korzyści.

Chyba niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Tylko proszę mnie źle nie zrozumieć. Absolutnie nie jestem za tym, by w jakikolwiek sposób ograniczać lub opóźniać wprowadzanie nowych kontraktów na GPW. Chciałbym te instrumenty zobaczyć jak najszybciej i zapewne będę w nie intensywnie inwestować.

Widać jednak coraz większą dysproporcję między rynkiem kasowym a terminowym. Na podstawie wypowiedzi przedstawicieli giełdy (i ich dotychczasowych działań) można odnieść wrażenie, że przepaść będzie się jeszcze pogłębiać. A warto też pamiętać, że pochodnych nie da się rozwijać bez instrumentu bazowego. Już teraz mamy dość niepoważną sytuację, w której chluba polskiej giełdy - indeks WIG20 - potrafi dzięki paru małym zleceniom zmienić się o ponad 0,5%.

Można oczywiście rozwijać tylko "zagraniczne" pochodne, ale po czekającym nas w październiku otwarciu giełdowych granic oferta zagranicznych brokerów będzie zdecydowanie atrakcyjniejsza. Warto więc mieć coś oryginalnego, co inwestorów zachęci do pozostania właśnie w Warszawie, choćby miał to być... Elektrim.

Oczywiście, niezależnie od kształtu przyszłego rynku ktoś na pewno na GPW zostanie i jakoś to się będzie kręcić, ale kołem zamachowym giełdy powinny być nie instrumenty pochodne, a rynek kasowy, z coraz większą liczbą spółek, z coraz większym zainteresowaniem giełdą Polaków-szaraków i z coraz lepszą opinią o instytucjach, które tym wszystkim zarządzają. Wiem, że to wszystko kosztuje, jest pracochłonne, a efekty wcale nie muszą pojawić się natychmiast.Same pochodne są sukcesem szybszym, bardziej dochodowym i spektakularnym. Giełda powinna jednak głównie zająć się promocją rynku kapitałowego oraz ułatwieniami we wprowadzaniu nowych spółek na parkiet, a wtedy rozwój rynku kasowego naturalnie wymusi rozwój pochodnych, które w końcu może stałyby się dodatkiem do akcji, a nie ich konkurencją.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama