Polska przespała czas na negocjacje w sprawie VAT-u w budownictwie. Od 1999 roku wiadomo, że zaproponowaliśmy stawkę podstawową, czyli 22%.
22 marca zamknęliśmy negocjacje z UE w dziale podatki. Sprawa VAT-u w budownictwie przeszła prawie niezauważona przy burzliwych dyskusjach o sprzedaży ziemi cudzoziemcom i dopłatach bezpośrednich dla rolnictwa. Stanęło na tym, że od chwili wejścia Polski do UE na materiały i roboty budowlane będzie obowiązywała stawka podstawowa - 22%.
Przez trzy lata organizacje zrzeszające przedsiębiorców budowlanych próbowały naciskać na zmianę stanowiska. Nieskutecznie. Rząd Leszka Millera pozostał przy stawce podstawowej, zaproponowanej przez ekipę negocjacyjną Jerzego Buzka.
Zresztą politycy obudzili się najpóźniej. Dopiero 20 marca - zaledwie na dwa dni przed zakończeniem negocjacji - Sejm podjął uchwałę wzywającą rząd do zmiany stanowiska. Uchwała ta jednak nie została wykonana. Rząd obiecywał wtedy renegocjacje tej kwestii już po przystąpieniu Polski do UE.
Przedstawiciele rządu uzasadniali, że gdyby teraz żądać zmiany w tej dziedzinie, Unia wymusiłaby znaczne ustępstwa na innych obszarach negocjacji.