Nowy produkt zastąpił wytwarzane od czterech lat na licencji z RPA liczniki przedpłatowe energii elektrycznej typu Leo. W sumie Apator SA wypuścił ich na rynek ponad 35 tysięcy egzemplarzy, używanych przez 26 z 33 polskich zakładów energetycznych. "Opracowanie i wdrożenie do produkcji licznika Lew kosztowało nas około milion złotych. Zakładamy, że w tym roku sprzedaż tego produktu przyniesie 11 milionów złotych, czyli blisko 1/6 całych planowanych przychodów ze sprzedaży" - dodał prezes Niedźwiecki. Licznik przedpłatowy pozwala odbiorcy z góry zapłacić za określoną "porcję" energii: płacąc zakładowi energetycznemu klient otrzymuje 20-cyfrowy kod, który samodzielnie wprowadza do urządzenia. Dla zakładów energetycznych jest to wygodny sposób obsługiwania odbiorców mających problemy z regulowaniem rachunków. Za liczniki i ich zakładanie płacą zakłady energetyczne, które także prowadzą sprzedaż kart z kodami. Dodatkowym udogodnieniem dla klientów ma być sprzedaż kart kodowych w produkowanych przez Apatora SA automatach, tzw. energomatach ustawianych w ogólnodostępnych miejscach. Koszt licznika Lew w wersji jednofazowej to około 300-400 zł, a cena wersji trójfazowej jest dwukrotnie wyższa. W stosunku do starszej generacji licencyjnych urządzeń typu Leo stawki te są niższe o blisko 30 proc. Otwarty w środę wydział produkcyjny zajmuje się także wytwarzaniem elektronicznych kompaktowych liczników ciepła i ultradźwiękowych przetworników przepływu.

(PAP)