- Zebrany materiał dowodowy nie pozwolił na bezsporne potwierdzenie zarzutów. W związku z tym sprawa w całości została 30 kwietnia bieżącego roku umorzona na etapie prokuratury - powiedziała PARKIETOWI Małgorzata Dukiewicz, naczelnik V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Wydarzenia, które stanowiły podstawę do zawiadomienia prokuratury, rozegrały się na dwóch sesjach: 21 (piątek) i 24 (poniedziałek) listopada 1997 roku. W tych dniach odnotowano zadziwiający wówczas wzrost obrotów akcjami Wedla i, przy ogólnej dekoniunkturze rynkowej, wzrost ich kursu z 160 zł do 188 zł. Informacja, wyjaśniająca determinację części inwestorów, chcących dokupić walory cukierniczej firmy, publicznie została przekazana dopiero po zamknięciu poniedziałkowej sesji. Koncern PepsiCo, posiadający wtedy 70-proc. udział w kapitale, ogłosił bowiem wezwanie do sprzedaży akcji Wedla, oferując aż 200 zł za papier.
Dla obserwatorów rynku sytuacja była klarowna. Na początku grudnia 1997 roku Jacek Socha, przewodniczący KPWiG, mówił PARKIETOWI, że wykrycie osób, które wykorzystały przeciek i dokonały znaczących zakupów akcji Wedla, nie stanowiło problemu. - Mogę powiedzieć, że są to inwestorzy krajowi. Nie można wykluczyć, że byli oni w ścisłym związku z instytucjami, z których czerpali środki pieniężne na zakup dużych ilości akcji Wedla. Z zebranych przez nas materiałów wynika, że podejrzane osoby w sposób ewidentny naruszyły prawo - mówił wówczas J. Socha.
W gronie instytucji, z których informacja mogła się wydostać, upatrywano PepsiCo, CS First Boston (doradzał przy ustaleniu ceny wezwania) i przede wszystkim BDM PKO BP (pośredniczył w wezwaniu). Sprawa była jednak na tyle głośna, że wyjaśnień udzielali także przedstawiciele giełdy. - Otrzymaliśmy tę wiadomość już po zamknięciu notowań ciągłych. Następnie niezwłocznie przystąpiliśmy do wykonywania przewidzianych w regulaminie procedur - tłumaczył PARKIETOWI Wiesław Rozłucki, prezes GPW.
31 grudnia 1997 roku Komisja złożyła do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Nieoficjalnie mówiło się, że w sprawę zamieszanych jest siedem osób.