Lukę tę mogą z powodzeniem wypełnić środki pozyskane na rynku obligacji, toteż w bieżącym roku rządy wyemitują prawdopodobnie walory o łącznej wartości 1,6 bln USD, najwyższej od 1996 r. Według analityków J.P. Morgan Chase, na USA przypadnie z tej kwoty 424 mld USD.

Jednocześnie oczekuje się, że w wolniejszym niż dotychczas tempie będzie zmniejszać się udział papierów skarbowych w światowym rynku obligacji. W zeszłym roku wyniósł on 30% wobec 41% pięć lat temu.

Popyt na obligacje rządowe jest wciąż wystarczająco duży, żeby wchłonąć rosnącą podaż. Papiery te są bowiem uznawane za szczególnie pewną lokatę i często stosowane jako zabezpieczenie przed ryzykiem związanym z innymi inwestycjami. Większość ekspertów uważa, że rentowność obligacji skarbowych będzie wykazywać skłonność do wzrostu.

Popularność walorów emitowanych przez rządy może jednak zmaleć wraz z ożywieniem aktywności gospodarczej, wzrostem wpływów z podatków i poprawą sytuacji budżetowej. Podaż obligacji skarbowych mogą też ograniczyć zabiegi, by zrównoważyć budżety USA oraz krajów europejskiej unii walutowej.

Z drugiej strony nie można wykluczyć, że rządy USA i Wielkiej Brytanii nie zdołają w wystarczającym stopniu zredukować wydatków publicznych. Prezydent George W. Bush chce bowiem przeznaczyć dodatkowo 27 mld USD na cele wojskowe, a brytyjski minister finansów Gordon Brown zamierza wydać w ciągu pięciu lat 40 mld funtów na ochronę zdrowia. Zrównoważenie budżetu USA może dodatkowo utrudnić redukcja podatków.