Najbardziej widoczna jest na tej liście degradacja spółek technologicznych i telekomunikacyjnych. I w tej regule są oczywiście wyjątki, a dotyczą przede wszystkim firm od dawna funkcjonujących na rynku, takich jak Microsoft, który awansował z piątego miejsca w ub.r. na drugie, Intel - awans z 9. na 7. miejsce, czy IBM, który z 18. pozycji przeskoczył na 12.
Ale kilka czołowych technologicznych firm z końca minionej dekady drastycznie straciło na wartości, a tym samym spadło w rankingu FT. Cisco Systems w ub.r. była na 7. miejscu, a w tym jest na 20., a fińska Nokia z 12. spadła na 30. Ale one przynajmniej zdołały utrzymać się wśród 500 największych firm na świecie i nadal zajmują w tym rankingu czołowe pozycje. Natomiast wypadło z listy kilka jeszcze przed rokiem wielkich i znanych firm technologicznych, np. Corning, JDS Uniphase, Juniper Networks i Marconi. W sumie w tegorocznym zestawieniu FT nie ma 98 spółek sklasyfikowanych w nim w ub.r.
Oczywiście najbardziej znaną firmą z tych, które wypadły, jest Enron, w ub.r. sklasyfikowany na 89. miejscu. Innym wielkim przegranym okazał się, też amerykański, Global Crossing, który również zbankrutował, a w ub.r. był na 278. miejscu wśród największych światowych spółek. Zresztą całą branżę telekomunikacyjną nękały w ub.r. nadmierne inwestycje, zadłużenie i spadek popytu w wyniku nasycenia najważniejszych rynków telefonami komórkowymi. Wśród siedmiu spółek najbardziej zdegradowanych w tegorocznym zestawieniu, pięć to telekomy i dostawcy sprzętu dla tej branży.
I wreszcie trzeci segment z triumfującej przed dwoma laty trójki - technologia, media, telekomunikacja - też stracił na wartości, co ilustruje spadek Reutersa z 217. na 413. miejsce i wydawcy FT, spółki Pearson, z 290. na 438. pozycję.
Jednak najbardziej stracił szwedzko-szwajcarski konglomerat inżynieryjny ABB, który obsunął się o ponad 300 miejsc na liście w wyniku słabych rezultatów finansowych i skandalu związanego z wypłatą emerytur byłemu prezesowi i szefowi rady nadzorczej.