Pierwsze spekulacje na temat dużych zwolnień w IBM pojawiły się już na początku kwietnia br., kiedy firma ujawniła, że sprzedaż i zysk w pierwszym kwartale 2002 r. spadły znacznie więcej, niż oczekiwano. Ogółem w ciągu ostatnich dwóch kwartałów spadek popytu na produkty potentata rynku informatycznego spowodował, że jego sprzedaż była aż o 1 mld USD niższa niż wcześniej prognozowano. W tych okolicznościach IBM jest w tym roku najgorszą spółką pod względem stopy zwrotu spośród firm wchodzących w skład indeksu Dow Jones. Jego notowania spadły od początku stycznia o 33%, wobec obniżki wskaźnika zaledwie o niecały 1%.
IBM zatrudnia obecnie na całym świecie 320 tys. osób. Bloomberg nie podaje jednak, których działów firmy dotyczyłyby zwolnienia. - Spodziewałbym się głównie zwolnień w USA, gdzie takie posunięcia są najłatwiejsze ze względu na najbardziej liberalne przepisy regulujące rynek pracy - zapowiada, cytowany przez amerykańską agencję, Steven Milunovich, analityk Merrill Lynch, który wydaje akcjom IBM rekomendację neutralną. - Koncern do tej pory nie prowadził agresywnej polityki redukowania kosztów, więc teraz, kiedy wiele firm amerykańskich zaczyna powoli myśleć o zwiększaniu etatów, IBM będzie musiał przeprowadzić spektakularne redukcje - dodaje z kolei Kimberly Alexy z Prudential Securities, która zaleca trzymanie akcji amerykańskiego koncernu.