"Dobrze byłoby zastanowić się też nad wprowadzeniem niekoniecznie jednostronnej euroizacji, ale zastosowaniem takiego bardzo wiarygodnego systemu, jakim jest zarząd walutą (currency board), czyli sytuacja, w której mamy sztywny kurs i nasza emisja pieniądza jest ściśle dostosowana do ilości waluty, którą zakupujemy" - powiedział Bratkowski w poniedziałek w Radiu Zet, zaznaczając, że jest to jego prywatna opinia. "To jest bardzo wiarygodny system, jeszcze nikomu nie udało się doprowadzić do załamania go" - dodał. Bratkowski, zanim został wiceprezesem polskiego banku centralnego wielokrotnie wypowiadał się jako zwolennik jednostronnego wprowadzenia przez Polskę euro, od czasu, kiedy stało się jasne, że zbliżająca się perspektywa wejścia Polski do Unii Europejskiej będzie umacniać złotego. W poniedziałek powiedział, że za związaniem złotego z walutą europejską przemawia fakt, że około 70 proc. polskiej wymiany handlowej jest prowadzona z krajami UE. "W sytuacji gdy mamy naturalną bardzo silną presję na złotego, która wynika z tego, że perspektywa integracji z UE powoduje napływ kapitału i będzie napływać jeszcze więcej. Jeżeli więc mamy wybierać między kursem sztywnym a kursem, który cały czas zyskuje na wartości, to już chyba lepiej mieć kurs sztywny" - powiedział. Komisja Europejska w tym roku jednoznacznie wypowiedziała się przeciw jednostronnemu wprowadzaniu euro przez państwa kandydujące do UE. "Uważam, że byłoby to (euroizacja) dobre rozwiązanie, gdybyśmy możliwie szybko wycofali złotówkę i przyjęli euro. Z ekonomicznego punktu widzenia to mogłoby być jutro. Z organizacyjnego punktu widzenia to by wymagało co najmniej roku, żeby przygotować całe przedsięwzięcie ze strony prawnej" - powiedział. "Oczywiście (jednostronna euroizacja) stwarza pewne problemy, bo gdyby coś złego się stało, to nie ma takiej furtki w postaci dewaluacji własnej waluty. Ale jest bardzo mało prawdopodobne, żeby stało się cokolwiek takiego strasznego. Musiałby się stać wielki kataklizm u nas, który by się nie zdarzył w Unii, to się nazywa szok asymetryczny. A jesteśmy tak zintegrowani gospodarczo z Unią, że prawdopodobieństwo takiego szoku jest bardzo małe" - powiedział. (PAP)