Słabnie dynamika trendów spadkowych na giełdach amerykańskich. Mimo że po silnych wzrostach z 8 maja niedźwiedzie szybko zabrały się do odrabiania strat, nie udało im się wrócić do poziomów sprzed 8 maja. Tym samym aktualne pozostają wsparcia na wykresach indeksów zaawansowanych technologii, tworzone prze lukę hossy z tegoż dnia. W przypadku Nasdaq Composite ta bariera popytowa znajduje się na wysokości 1595 pkt., a 35 pkt. niżej można wyznaczyć kolejne wsparcie, tworzone przez ostatni dołek obecnego trendu. Mimo że omawiany indeks znajduje się cały czas pod linią bessy, powoli zwiększają się szanse byków na obronę długoterminowego wsparcia i przynajmniej zatrzymanie trendu spadkowego. Pierwsze optymistyczne sygnały wysyła indeks Armsa. Średnia z tego wskaźnika porusza się obecnie na bardzo wysokim poziomie, podobnym do tego z kwietnia 2001 r., kiedy to indeks utworzył średnioterminowe minimum. Takie zachowanie sugeruje, że rynek jest już mocno wyprzedany, co powinno zaowocować krótkoterminową zmianą trendu. Ewentualne wzrosty mogą sięgnąć 1800 pkt., gdzie znajduje się górne ograniczenie kanału spadkowego.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku średniej przemysłowej Dow Jones. Także indeks Armsa dla NYSE wskazuje na duże wyprzedanie rynku, co w połączeniu z przebiciem dwumiesięcznej linii spadków sugeruje, że w najbliższym czasie kontrolę nad rynkiem mogą przejąć kupujący. Negacją optymistycznego scenariusza będzie spadek indeksu poniżej ostatniego dołka (9808 pkt.).

Mimo trendów spadkowych na głównych parkietach światowych, bardzo dobrze radzą sobie indeksy giełd z Moskwy, Pragi i Budapesztu. Od wrześniowych dołków najwięcej zyskał rosyjski RTS, aż 120%. 55-proc. zyski odnotowali inwestorzy na Węgrzech, a w Czechach 49%. Wszystkie wymienione indeksy poruszają się w wyraźnych trendach wzrostowych i nie widać zbyt wielu przesłanek sugerujących ich zakończenie. Podstawowym zagrożeniem na razie może być coraz większe wykupienie tych rynków, co zaczyna być widoczne na średnioterminowych wskaźnikach technicznych.