W skład Rady wchodzi 12 szefów banków centralnych państw tworzących strefę euro i 6 członków tzw. rady wykonawczej EBC. Tymczasem, jak podaje "Financial Times", do tej pory nie miało jeszcze miejsca ani jedno formalne głosowanie w sprawie stóp procentowych. Zamiast tego członkowie Rady dyskutują ze sobą, a na koniec całe spotkanie podsumowuje 65-letni Holender, Wim Duisenberg, prezes banku. Jeżeli uzna on, że z wypowiedzi większości członków wynika, że należy zmienić oprocentowanie, to decyzja taka zapada. Jeżeli natomiast uczestnicy posiedzenia nie są jednomyślni, to szef wzywa ich do zawarcia konsensusu.

Na dwa dni przed każdym posiedzeniem Rady członkowie otrzymują analizę sytuacji gospodarczej, którą sporządza Otmar Issing, główny ekonomista EBC, i jego zespół składający się ze 150 analityków i ekonomistów. Jest to tzw. pomarańczowa książka, która zawiera również rekomendacje dotyczące polityki monetarnej.

Rada EBC od samego początku miała duże problemy z przekonaniem szefów poszczególnych banków centralnych do tego, aby mówili publicznie możliwie mało o polityce monetarnej. Najbardziej oporny zawsze był na te sugestie Ernst Welteke, prezes Bundesbanku, którego komentarze wywołały już sporo zamieszania na rynku walutowym. Duże problemy w komunikowaniu się z rynkiem, miał też sam Wim Duisenberg.