Francja, która otrzymuje najwięcej pieniędzy z budżetu unijnej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR), będzie ostrzej walczyć o utrzymanie tych korzyści po tym, jak prezydent George W. Bush odrzucił w ubiegłym tygodniu ponawiane od sześciu lat próby pozbawienia subsydiów amerykańskich farmerów.
Zwiększy to napięcie między Paryżem a Niemcami i Wielką Brytanią, które chcą drastycznie zmniejszyć kwotę 45 mld euro wypłacaną w Unii farmerom, aby zapobiec wymknięciu się spod kontroli kosztów rozszerzenia UE na Europę Wschodnią.
Dopłaty dla farmerów stanowią prawie połowę rocznego budżetu Unii, opiewającego na 98 mld euro. Walka o ich redukcję rozgorzała na dobre, gdy Niemcy, płacące największe składki do budżetu UE, walczą o wyjście z ubiegłorocznej recesji i mają mniejsze wpływy z podatków. W 2000 r. Niemcy wpłaciły do budżetu Brukseli 9 mld euro, a więc tyle samo, ile otrzymało francuskie rolnictwo. Oznacza to, że, statystycznie rzecz biorąc, niemiecki podatnik finansuje działalność francuskiego farmera.
Komisja Europejska ma w połowie czerwca przedstawić propozycje gruntownych zmian w konstrukcji budżetu rolnego Unii. Rzecz w tym, że w 2004 r. chce do niej przystąpić 10 krajów. Żądania finansowe rolników z Europy Środkowej i Wschodniej sprawią, że polityka rolna Unii stanie się jeszcze droższa. Komisarz Unii ds. rolnictwa Franz Fischler zaproponował stopniowe zwiększanie subsydiów przez 10 lat. A to znaczy, że na początku rolnicy z Polski, Czech i Węgier dostaną zaledwie jedną czwartą tego, co ich konkurenci z Francji, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii. Wysokość subsydiów ma zrównać się dopiero w 2013 r. Brukselscy politycy i analitycy twierdzą, że przy obecnym kształcie WPR Unia po prostu nie może się rozszerzyć, bo oznaczałoby to katastrofę jej budżetu.
Farmerskie lobby w Unii zaczęło już jednak wzywać Komisję, by wyrzuciła do kosza projekty reformy WPR w odpowiedzi na decyzję USA, którą w dodatku podjęto już po uzgodnieniu redukcji subsydiów na forum Światowej Organizacji Handlu. Amerykanów zaatakowali też inni partnerzy handlowi, np. Kanada, Australia i Brazylia, twierdząc, że decyzja o zwiększeniu pomocy dla rolników jest sprzeczna z zobowiązaniami USA wobec WTO.