Reklama

Koniec podatkowej sielanki?

Dla europejskich milionerów, którzy chcą płacić jak najmniejsze podatki, Wielka Brytania jest wymarzonym wprost miejscem. Ale sielanka ta wkrótce może się skończyć. Kanclerz skarbu Gordon Brown zapowiada uszczelnianie luk w systemie fiskalnym.

Publikacja: 22.05.2002 09:50

W odróżnieniu np. od Stanów Zjednoczonych, zdecydowana większość krajów Europy umożliwia, dzięki umowom międzynarodowym, obywatelom mieszkającym na dłużej poza ich granicami płacenie podatków od dochodów (osiągniętych zarówno w rodzinnym kraju, jak i poza nim) według przepisów obowiązujących w kraju pobytu. Wydawać by się mogło, że obojętnie gdzie - płacić trzeba. Wielka Brytania jest jednak ewenementem - zgodnie z przepisami, z których część pochodzi jeszcze z XIX wieku, mieszkający na Wyspach cudzoziemiec nie płaci tutejszemu fiskusowi nic od dochodów osiągniętych poza granicami tego państwa. Wystarczy udowodnić, że na stałe mieszka się gdzie indziej i stamtąd pochodzi kapitał.

- To jedyne tego rodzaju uregulowanie w Europie - potwierdza Leonie Kerswill, szefowa działu doradztwa finansowego dla najzamożniejszych klientów w PricewaterhouseCoopers LLP. Z tego udogodnienia finansowego korzysta obecnie ok. 60 tys. "zamiejscowych" bogaczy, w tym m.in. szwedzki miliarder Hans Rausing i spadkobierczyni holenderskiego rodu Heinekenów Charlene de Carvalho. W sumie z grupy 35 najbogatszych mieszkańców Wielkiej Brytanii tylko dziewięciu nie podlega tym przepisom - podliczyli dziennikarze "Sunday Timesa".

Międzynarodowi eksperci finansowi zarzucają Brytyjczykom, że z jednej strony ostro walczą z praniem brudnych pieniędzy i różnego rodzaju ulgami w tzw. rajach podatkowych, a z drugiej - ich kraj od lat jest jednym z największych takich rajów w Europie. - Pod względem podatkowym wielu bogatych cudzoziemców uważa Wielką Brytanię za obszar dający się w Europie porównywać tylko z wyspą Jersey. Musimy wreszcie skończyć z tą podwójną moralnością - krytykuje Rowan Bosworth-Davies. Ten były wysoki funkcjonariusz Scotland Yardu pracuje obecnie jako doradca kilku banków, które starają się zastopować nielegalne praktyki w ektorze finansowym.

Ostatnio przywilejami podatkowymi zainteresował się brytyjski kanclerz skarbu Gordon Brown. - Będziemy uszczelniać wszelkie luki naszego systemu fiskalnego - stwierdził podczas niedawnej debaty nad budżetem państwa. Mówi się, że ramy obowiązywania ulgi mogą zostać ograniczone do 5 lat. Podejmowane już kilkakrotnie w przeszłości dążenia do takich reform kończyły się fiaskiem, rząd bowiem obawiał się, że zaszkodzi to wizerunkowi Londynu jako centrum finansowego Europy.

- Zmiana opodatkowania wcale nie musi być groźna dla funkcjonowania City - uspokaja Robert Finch, radny miejski Londynu i jednocześnie partner w kancelarii prawnej Linklaters & Alliance. Według wstępnych szacunków specjalistów podatkowych, w Londynie i tak pracuje bowiem najwięcej brytyjskich bankierów oraz Amerykanów, których podatkowe przywileje nie dotyczą.

Reklama
Reklama

Eksperci szacują, że pierwszych efektów rządowych zapowiedzi należy spodziewać się w listopadzie. - Oczywiście, nie obędzie się zapewne bez oporów, głównie ze strony niektórych banków, towarzystw ubezpieczeniowych i przedstawicieli rynku nieruchomości, których klientami są najbogatsi cudzoziemcy - uważa Derek Jenkins z PricewaterhouseCoopers LLP.

Opodatkowanie najwyższych dochodów 40-proc. stawką teoretycznie mogłoby przynieść brytyjskiemu skarbowi państwa ok. 5 mld funtów szterlingów w skali roku - szacuje Mike Warburton, podatkowy specjalista z firmy doradczej Grant Thornton LLP. To mniej więcej połowa tego, ile potrzeba zainwestować w tamtejszy sektor opieki zdrowotnej, aby podnieść go do europejskiego poziomu. - W praktyce będzie to zapewne wyglądało znacznie gorzej, bowiem część milionerów czym prędzej wyniesie się z Wielkiej Brytanii - podsumowuje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama