Głównym bohaterem afery jest Amr Ibrahim "Tony" Elgindy, występujący także jako Anthony Pacific. Na stronach internetowych (anthonypacific.com, insidetruth.com) Elgindy doradzał inwestorom, rozsyłał też odpłatnie biuletyny drogą e-mailową. Za rekomendacje potrafił pobierać nawet 7 tys. USD rocznie. W światku inwestorów był znany ze szczególnie ostrych ocen niektórych mniejszych spółek, które uważał za przewartościowane. Powody dla takich opinii są dla prokuratury oczywiste: Elgindy trudnił się przede wszystkim "krótką" sprzedażą akcji, czerpiąc korzyści ze spadku kursów. Poza tym dzięki dwojgu agentów FBI - Lynn Wingate oraz Jeffreyowi Royerowi - miał od 1999 r. dostęp do bazy danych FBI i wykorzystywał informacje o śledztwach prowadzonych przeciwko różnym korporacjom. Co więcej, Wingate potrafiła przekazywać Elgindy'owi informacje o toczącym się przeciwko niemu dochodzeniu.
Agenci dostawali za wiadomości pokaźne gratyfikacje. Nieuczciwy analityk miał z czego płacić - według prokuratury wyciągał drogą szantażu akcje od znajdujących się w tarapatach spółek w zamian za milczenie. Nie tracił nawet jeśli korporacje odmawiały płacenia - rozpowszechniał wówczas dzięki swoim biuletynom negatywne informacje i zarabiał na "krótkiej" sprzedaży. Wybierał z reguły mniejsze firmy, aby łatwiej było manipulować kursami.
Akt oskarżenia wymienia tylko nazwę jednej spółki - Nuclear Solutions. Dzięki Royerowi, który przeszukał główną bazę danych FBI, Elgindy dowiedział się o kryminalnej przeszłości jednego z dyrektorów. Po ujawnieniu tego faktu sprzedał "na krótko" akcje z dużym zyskiem.
Jeśli w toczącej się sprawie zapadną wyroki skazujące, każdemu z oskarżonych może grozić nawet po 20 lat więzienia. Elgindy ma za sobą kryminalną przeszłość - przesiedział w więzieniu 4 miesiące za bezprawne pobieranie renty w czasie, gdy był zatrudniony.