Perspektywa poprawy jest niewielka, zważywszy na bardzo liczne bankructwa. W ciągu pierwszych czterech miesięcy 2002 r. codziennie ogłaszało upadłość średnio 55 japońskich spółek.

W najgorszym położeniu znalazł się czwarty pod względem wielkości bank w Japonii - UFJ Holdings, którego strata netto osiągnęła rekordowo wysoki poziom 1,23 bln jenów (9,83 mld USD). Tylko raz japońska firma miała gorszy rezultat finansowy.

Trzeci co do wielkości na świecie Sumitomo Mitsui Banking stracił netto 464 mld jenów. Daiwa Bank Holdings, który 1 października zmieni nazwę na Resona Holdings - 932 mld jenów. Mitsubishi Tokyo Financial Group poniosła stratę netto w wysokości 152,3 mld jenów. Miniony rok był też niekorzystny dla Sumitomo Trust & Banking i Mitsui Trust Holdings, które straciły odpowiednio 278 mld jenów oraz 42,5 mld jenów.

Wszystkie instytucje finansowe musiały spisać na straty pokaźne złe długi, a także dokonać odpisów na pokrycie trudnych do odzyskania kredytów. Jedna z nich - Mitsubishi Tokyo Financial Group - wspomniała przy tym o problemach związanych z kryzysem argentyńskim oraz upadłością amerykańskiej firmy Enron.

Po spisaniu na straty dużej części złych długów japońskie banki spodziewają się poprawy wyników w bieżącym roku obrachunkowym. Eksperci wskazują jednak na potrzebę zwiększenia efektywności poprzez podniesienie oprocentowania kredytów udzielanych mniej wiarygodnym klientom. Dużo będzie też zależało od ożywienia w tamtejszej gospodarce, którego oznaki są już widoczne.