Resort finansów, podobnie jak ostatnio, oferował wyłącznie bony 52-tygodniowe. Chciał sprzedać papiery o wartości 800 mln zł, a inwestorzy zgłosili popyt na bony za przeszło 2,23 mld zł. Oznacza to 2,7-krotną przewagę popytu nad podażą. To wprawdzie nieco więcej niż na ostatnim przetargu. Jednak, biorąc pod uwagę fakt, iż był to ostatni przetarg przed posiedzeniem RPP, popyt był stosunkowo niewielki.
Wyjaśnieniem może być fakt, iż większość analityków krajowych nie spodziewa się teraz redukcji oprocentowania w NBP. Wprawdzie duże szanse obniżkom dają analitycy zagraniczni, ale inwestorów spoza Polski może nieco odstraszać trwająca obecnie dyskusja nad zasadami ustalania kursu złotego. Jeśli dojdzie do zmian i NBP zgodzi się na propozycje rządu, może dojść do osłabienia naszej waluty, co uderzy w zyski zagranicy.
Jednak na przetargu doszło do sporego, znacznie większego niż ostatnim razem, spadku rentowności. Średnia zyskowność obniżyła się prawie o 0,08 pkt. proc., gdy na poprzednim przetargu było to niespełna 0,04 pkt. proc. Może to oznaczać, iż część inwestorów zdecydowała się na zaakceptowanie wyższych cen w przypadku, gdyby mimo wszystko RPP zdecydowała się na redukcję. Poza tym, nawet jeśli na zaczynającym się dzisiaj posiedzeniu redukcji nie będzie, znacznie wzrośnie szansa na cięcie stóp w czerwcu. A wtedy zapewne - biorąc pod uwagę ostatnie trendy - ceny będą jeszcze wyższe.