Zysk netto Munich Re wyniósł w I kwartale 2002 r. 4,5 mld euro (25,35 euro na akcję), wobec 805 mln euro (4,55 euro na akcję) rok wcześniej. Warto jednak podkreślić, że gdyby nie tzw. jednorazowe wpływy, zysk niemieckiego potentata branży ubezpieczeniowej byłby niższy niż przed rokiem i wyniósłby ok. 700 mln euro. Tymczasem analitycy spodziewali się, że po uwzględnieniu pozycji nadzwyczajnych zysk koncernu wyniesie 4,9 mld euro, jednak bez jednorazowych wpływów będzie on niższy i sięgnie tylko 520 mln euro. - Wyniki Munich Re są bardzo dobre. Widać, że zarząd firmy bardzo rozsądnie kontroluje wydatki - ocenił cytowany przez Bloomberga Tony Zucker z londyńskiego funduszu Thames River Capital, który zamierza zainwestować w akcje niemieckiej firmy.
Munich Re zanotował w pierwszych trzech miesiącach br. 21--proc. wzrost wpływów ze składek, które łącznie wyniosły 10,7 mld euro. Atak terrorystyczny na USA 11 września ub.r. spowodował, że, podobnie jak konkurencja, niemiecki potentat podniósł stawki ubezpieczeniowe. Dotyczyło to przede wszystkim sektora ubezpieczeń majątkowych i wypadkowych, gdzie wpływy ze składek zwiększyły się aż o ponad 50%.
Według szacunków dyrektora generalnego Munich Re Hansa-Jürgena Schinzlera, w całym 2002 r. Munich Re powinien mieć wpływy ze sprzedaży aktywów w wysokości 4,5 mld euro. Będzie to następstwem zawartej w ub.r. umowy z konkurencyjnym niemieckim towarzystwem ubezpieczeniowym - Allianz - na temat rezygnacji z wzajemnych udziałów i akcji w wielu innych czołowych niemieckich spółkach. W I kwartale Munich Re został zasilony m.in. kwotą 550 mln euro uzyskaną właśnie ze sprzedaży Allianza. - Ogółem wyniki za pierwszy kwartał napawają optymizmem - podsumował Hans-Jürgen Schinzler, który spodziewa się, że zysk w całym br. znacznie przekroczy 1,75 mld euro, zanotowane w bardzo dobrym dla firmy 2000 r.
Rezultaty spółki zostały też dobrze przyjęte na giełdzie frankfurckiej. Już w połowie sesji jej walory zdrożały o ponad 3,5%.