Nie obejdzie się bez nawiązania do sytuacji technicznej wykresu tygodniowego. Doji w kształcie szpulki pojawiło się w górnej części poprzedzającego je korpusu świecowego. To dość istotne z punktu widzenia formacji kształtującej się na wykresie. "Harami" - bo o niej mowa, poprzedza z reguły kształtowanie istotnego szczytu, ale dzieje się tak po dłużej trwających wzrostach. W naszym przypadku brakuje tego elementu, więc sama formacja może okazać się bądź nic nie znaczącym układem, bądź formacją kontynuacji. Niestety, dowiemy się tego po fakcie, ale już teraz jednego możemy być pewni - bez zamknięcia rozpoczynającego się tygodnia ponad korpusem doji na 1382 pkt., nie może być mowy o ataku na opór w okolicach 1400 pkt., a w dalszej perspektywie na linię szyi 15-miesięcznej odwróconej głowy z ramionami. Walka toczy się o wysoką stawkę, gdyż zamknięcie ponad ową linią przewróciłoby zupełnie wizerunek GPW w długim horyzoncie czasowym. Wystarczy powiedzieć, że zasięg wzrostu z formacji wynosi 500 pkt.
W średnim terminie osiągnięcie przez kontrakty zasięgu wynikającego z szerokości 3-miesięcznej konsolidacji, która z grubsza zawierała się w przedziale 1300-1360 pkt., schłodziło rynek na tyle, że przez sześć kolejnych sesji zdołał on jedynie o kilkanaście punktów poprawić wynik z ubiegłego piątku. Swój wpływ ma także poziom 1420 pkt. stanowiący lokalny szczyt z marca. To "misiowe" argumenty, z kolei popyt ma w ręku równie silne atuty w postaci kilkakrotnej obrony luki hossy (1368 pkt.). Nic dziwnego, że żadna ze stron nie zyskuje zdecydowanej przewagi. Sądząc z kształtowania się obrotów, można postawić tezę, iż na wykresie dziennym powstaje formacja kontynuacji. Jeśli to chorągiewka, to indeks może osiągnąć w tym ruchu 1500 pkt. Czas działa jednak na niekorzyść posiadaczy długich pozycji, gdyż tego typu formacje kontynuacji kształtowane są zwykle szybko i nie pozwalają na dłuższy oddech. Co prawda, presja popytu nie ustaje, o czym świadczy wznosząca się od kilku sesji linia trendu, ale obecne poziomy indeksu znacząco odbiegają od wartości sprzed tygodnia. Reasumując - jeśli atak popytu ma być skuteczny, to powinien odbyć się lada moment.