Ich zarobki spadły zatem o ponad jedną piątą, ale niektórzy dostali o ponad połowę mniej, np. prezes Morgan Stanley Dean Witter Philip Purcell czy Sanford Weill z Citigroup.
Jednak zważywszy, że był to okres największych od ćwierć wieku zwolnień na Wall Street, prezesi i tak doznali niewielkiego uszczerbku. Wprawdzie komisje zajmujące się cięciem kosztów zmniejszyły im pensje i premie w gotówce, ale coraz bardziej popularne stają się inne metody motywowania szefów, głównie za pomocą mocy opcji akcyjnych lub po prostu akcji zarządzanych przez nich spółek.
Połowa prezesów firm finansowych ponad 50% zarobków otrzymała w formie opcji, podczas gdy przed rokiem udział ten sięgał 40%. Średnia ich wartość wyniosła 6,9 mln USD.
Akcjonariusze większości firm finansowych nie mieli takich żniw. W ub.r . staniały akcje 32 z 57 największych amerykańskich banków, towarzystw ubezpieczeniowych i spółek emitujących karty kredytowe. Kurs papierów Goldman Sachs spadł w ub. r. o 13,3%, a w tym o kolejne 15,7%. Akcje Morgan Stanley straciły 29,4% w 2001 r. i 14,3% od początku stycznia. Najgorszy pod tym względem jest Charles Schwab, którego akcje w ub.r. spadły o 45,5%, a w tym o kolejne 22,5%.
Równie dotkliwe straty ponieśli pracownicy spółek finansowych. Prawie 43 tysiące zwolniono z firm od lutego 2001 r. do lutego 2002. W tak trudnych czasach zarobki prezesów są, zdaniem niektórych inwestorów, stanowczo za wysokie.