Reklama

Giełda kopana

Publikacja: 31.05.2002 09:42

Nie będę udawał. W przeciwieństwie do samej gry, gapienie się na mecze kopane uważam za nudę okrutną. Nie przeszkadza mi to uczestniczyć w prowadzonym dla zabawy, towarzyskim totku. Oczywiście, obstawiam zwycięstwo Senegalu. Ryzyko takiego wyboru jest olbrzymie, ale jaka premia... Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie stawia na tych kolegów. I dlatego trzymam za nich kciuki. Nie bezinteresownie - postawiłem na nich dychę. Krupier płaci 68 do 1. Obłowię się jak nic. A swoją drogą - ciekawe, że w tych akurat zakładach tak samo oceniane są szanse chłopaków Engela...

Nie wiem, jaki odsetek światka giełdowo-finansowego stanowią amatorzy piłki nożnej. Wbrew pozorom, wcale nie jest to taki znowu popularny sport (bo np. niżej podpisany woli zdecydowanie sprint za kierownicą w rytmie techno). Gokarty, paint-ball, dyskoteka, bijatyka w pubie. To jest życie. Nie to, co sterczenie przed telewizorem z piwkiem i coraz większym brzuszkiem. Ale koniec z tymi drwinami. W końcu między mundialem a giełdą jest wiele podobieństw - emocje, kasa i element hazardu. Ten ostatni - najbardziej ewidentny przy obstawianiu typów.

Pomyślałem sobie, że na podstawie wyników obstawiania w towarzyskim, prowadzonym dla zabawy, totku można stworzyć wykres-mapę ryzyko-zysk. Tak przez analogię do analizy portfelowej. Potencjał zysku mierzony jest tu możliwą do uzyskania wypłatą. Za miarę ryzyka (zamiast danych o przeszłych dokonaniach poszczególnych zespołów) przyjąłem tę samą wielkość - wiarę lub jej brak w perspektywy zespołów wyrażane głosami obstawiających. I jak widać na wykresie - sięgnąłem po jeden z zespołów z n ajwyższej półki - poza matematyką, na zdrowy rozsądek, na zupełnych straceńców...

Warto przypomnieć, że element hazardu piłkarskiego pojawi się wkrótce bezpośrednio na warszawskim parkiecie. Liczę na w miarę rychłe wprowadzenie na giełdę akcji klubów piłkarskich - pewnie najszybciej Wisły i Lecha, może także Legii. Ciekawa będzie możliwość stosowania technik arbitrażowych - obstawianie wzrostu kursu akcji klubu po wygranym meczu przy jednoczesnym zabezpieczaniu pozycji przez obstawienie przegranej w totalizatorze sportowym. Zabawa może być całkiem sympatyczna.

Ciekawe tylko, jak będą reagowali kibice na spadek notowań. Czy zdemolują jakieś biura maklerskie? A może będą oblegali budynek Giełdy? n

Reklama
Reklama

PS. Dla Bardzo Poważnych Ludzi - tak, dobrze zrozumieliście - nie wszystkie elementy powyższego felietonu są poważne. I tak ma być. A wspomniane zakłady to żart. Oczywiście.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama