Rentowności bonów skarbowych nigdy jeszcze nie były tak niskie jak w tym roku. Wcześniej najniższe zyskowności tych papierów notowano w 1999 r. - w połowie stycznia tamtego roku rentowność wyniosła 10,94%. Potem jednak nastąpił gwałtowny wzrost i na powrót do tego poziomu trzeba był czekać prawie 3 lata. Już na pierwszej tegorocznej aukcji padł kolejny rekord - rentowność papierów rocznych spadła do 9,676%. Prawie każdy kolejny przetarg przynosił coraz niższe rentowności - jednak przebicie poziomu 9% nastąpiło po pięciu miesiącach.

Średnia rentowność bonów rocznych wyniosła 8,984%, prawie o 0,3 pkt. proc. mniej niż na poprzednim przetargu. Na dodatek inwestorzy zgłosili bardzo duży popyt, o wartości przeszło 2,8 mld zł, gdy tymczasem resort chciał sprzedać papiery za 600 mln zł. Oznacza to prawie 4,7-krotną przewagę popytu nad podażą. W tym roku tylko raz się zdarzyło, aby stosunek ofert zakupu do wartości oferowanych papierów był większy - właśnie na wspominanym już pierwszym przetargu w styczniu, gdy inwestorzy chcieli kupić pięć razy więcej papierów niż wystawiło na aukcję Ministerstwo Finansów.

Na tak duże zainteresowanie przetargiem mogły mieć wpływ plany emisyjne resortu finansów. Ogłosił on, iż w czerwcu chce sprzedać bony roczne o wartości nominalnej 2,9 mld zł (wobec 2,7 mld zł w maju) oraz papiery 13--tygodniowe za 100 mln zł (w maju było to również 100 mln zł). Oznacza to więc stosunkowo niewielki wzrost wobec ubiegłego miesiąca.

Bez wątpienia jednak głównym czynnikiem nakręcającym popyt były oczekiwania na dalsze redukcje stóp procentowych. Rynek wierzy, iż w ciągu 1-2 miesięcy stopy spadną o kolejne 50 pkt. bazowych. Oznacza to, iż kolejne przetargi przyniosą zapewne dalszy spadek rentowności bonów, choć - ze względu na przyjętą przez bank centralny politykę małych cięć - na przebicie poziomu 8% przyjdzie poczekać dłużej niż 5 miesięcy.