Do 33% akcji domów inwestycyjnych lub funduszy obcy inwestorzy będą mogli już posiadać w lipcu br. Chińska komisja papierów wartościowych nie zamierza jednak na tym poprzestać. Zapowiada, że za ok. 3 lata udział ten wzrośnie do 49%. Zagraniczne instytucje finansowe, zainteresowane objęciem akcji chińskich firm, będą jednak musiały spełnić wiele warunków. M.in. muszą działać na swoich rynkach macierzystych przynajmniej od 10 lat. Zagraniczne fundusze muszą też dysponować kapitałem w wysokości minimum 300 mln juanów (36,2 mln USD).

Chińskie biura maklerskie z udziałem kapitału zagranicznego będą miały prawo gwarantowania emisji akcji czy obligacji, możliwość obrotu obligacjami denominowanymi w zagranicznych walutach czy handlu na miejscowym rynku nieruchomości.

Powszechnie wiadomo, że w kolejce do chińskiego rynku stoją już najwięksi światowi potentaci bankowości inwestycyjnej, tacy jak np. J.P. Morgan. A jest się o co bić - chiński rynek akcji wyceniany jest obecnie aż na 4 bln juanów (484 mld USD), co daje mu drugie miejsce na świecie, po amerykańskim. Łączne oszczędności Chińczyków, z których część mogłaby zostać ulokowana w funduszach inwestycyjnych, sięga 800 mld USD.