Spadające notowania na giełdach zachodnich, a z drugiej strony siła naszego rynku powodują pogarszanie się wskaźników rynkowych polskich spółek na tle zachodnich. Ostatnie wyniki kwartalne nie były zbyt optymistyczne, a na efekty ożywienia w gospodarce przyjdzie nam zapewne jeszcze poczekać. W tych warunkach nie widzę większych szans na kolejne wzrosty i test średnioterminowego szczytu z końca stycznia br. Struktura fali spadkowej z 1486 do 1281 pkt. wskazuje, że była to "piątka". Silne odreagowanie, które trwa od kilku tygodni jest, w mojej ocenie, niestety tylko korektą.
Optymistyczna wymowa poniedziałkowej białej świecy została zanegowana przez wczorajszą świecę z długim górnym cieniem. Po niższym otwarciu bykom udało się na krótko przekroczyć poniedziałkowy szczyt, potem nastąpił spadek. W efekcie indeks wrócił do fazy konsolidacji. Czy dojdzie do kolejnej próby wzrostu i testu szczytu na poziomie 1414 pkt.? Niekoniecznie. W ciągu ostatnich dwóch dni ZUS przelał na konta OFE aż 680 mln tytułem zaległości za maj. Jest to duża kwota, ale przeciwwagą dla niej są spadki na giełdach zachodnich. W dłuższej perspektywie czynnik negatywny powinien przeważyć. Stawiam na scenariusz, w którym do jesieni możemy mieć spadki, z pogłębieniem dna na poziomie 1281,5 pkt. włącznie. Silnym wsparciem dla indeksu będzie wtedy pułap 1200 pkt.
Nie sądzę, aby można było ciągnąć w górę lub podtrzymywać indeks "wysoko", gdy bardzo realna jest prognoza zakładająca spadek indeksu Nasdaq Composite co najmniej do wrześniowego dna na poziomie 1387 pkt. Od poniedziałkowego zamknięcia brakuje 11,0%. Może się to stać w ciągu kilku tygodni. A wtedy nastroje na naszym rynku mogą być mniej optymistyczne.
Przebieg wczorajszej sesji może powtórzyć się w dłuższej perspektywie. Po wzroście indeksu i próbie przełamania oporu w postaci szczytu na poziomie 1414 pkt., szybko okaże się, że popyt jest zbyt słaby. W efekcie indeks ukształtuje formację podwójnego szczytu, co zakończy wzrostową korektę zapoczątkowaną z 1281,5 pkt.