Kurt Hellstroem zaznaczył, że brak poprawy w branży w przyszłym roku to najbardziej pesymistyczna, choć bardzo realna prognoza. Przyznał jednak jednocześnie, że nie wyklucza, iż sytuacja finansowa Ericssona poprawi się już w 2003 r. Przypomnijmy, że ostatnie dwa lata były jednymi z najgorszych w historii koncernu, który notował duże roczne straty.

Głównym problemem dla producentów telefonów komórkowych jest to, że w ub.r. spadł popyt na nie ze strony operatorów sieci, którzy borykają się z wolniejszym wzrostem liczby abonentów i muszą przeznaczać duże sumy na redukcję zadłużenia. Jednak zdaniem Hellstroema, popyt musi się zwiększyć i firmy te będą musiały zwiększyć wydatki, by nie stracić udziału w rynku telefonii komórkowej, który mimo wszystko dość szybko się rozwija. Duże nadzieje szef Ericssona pokłada we wprowadzeniu do powszechnego użytku telefonów trzeciej generacji, co - według niego - w Europie nastąpi w 2005 r.

Kurt Hellstroem zamierza dziś uzyskać zgodę akcjonariuszy spółki na nową emisję akcji, która ma przynieść Ericssonowi 30 mld koron (3,1 mld USD), które można będzie przeznaczyć na poprawę sytuacji finansowej spółki. Jest ona bardzo niedobra. Obecna wartość rynkowa szwedzkiego koncernu jest najniższa od września 1996 r. i nie przekracza 20 mld USD. W wywiadzie dla "Financial Times" Hellstroem zaprzeczył spekulacjom, jakoby Ericsson zamierzał w najbliższym czasie dokonać jakiegoś spektakularnego przejęcia. Przedstawił też oczekiwania co do sprzedaży telefonów komórkowych przez spółkę joint venture stworzoną razem z japońskim Sony - SonyEricsson. W tym roku firma ta spodziewa się sprzedać łącznie ok. 400 mln "komórek" zaledwie o 10 mln więcej niż w ub.r.