Dwa tygodnie temu żartobliwie napisałem, że na poziomie 1400 pkt. jest ustawiona tabliczka "zakaz wjazdu dla byków". Od tego czasu każda próba przekroczenia tego pułapu kończyła się niepowodzeniem. Ostatni atak byków na rynku kasowym spowodował wzrost do 1396 pkt., ale kontrakty doszły tylko do poziomu 1397 pkt.

Wczorajsza sesja przyniosła kontynuację konsolidacji. Potwierdzona została waga oporu w rejonie 1385-1390 pkt. i wsparcia w strefie 1371-1376 pkt. Wolumen obrotu zmniejszył się wczoraj do 4290 sztuk. Zamknięcie wypadło w rejonie oporu na poziomie 1387 pkt., co spowodowane było wzrostami indeksów w USA, po publikacji lepszych danych dotyczących aktywności w sektorze usług. Niestety, wystarczą one na lokalną korektę, a w perspektywie najbliższych dni powinniśmy zobaczyć tamtejsze indeksy niżej, co może przełożyć się na pogorszenie się sytuacji na naszym rynku.

Od prawie 3 tygodni mamy dosyć męczącą konsolidację, co niestety jest odbiciem sytuacji na rynku kasowym, gdzie "silne ręce" nie pozwalają na odpadnięcie rynku w dół, i to pomimo ewidentnego pogorszenia się sytuacji na giełdach zachodnich i w Budapeszcie.

Nie wiem, jak długo będzie utrzymywać się taka sytuacja? Być może czeka nas jeszcze jeden rajd byków, jeszcze jedna nadzieja na większe wzrosty. Po czym okaże się, że cała kilkutygodniowa zwyżka jest jedynie korektą w trendzie spadkowym, zapoczątkowanym pod koniec stycznia br. Strona popytowa powinna pamiętać wtorkową sesję. Długa biała świeca z poniedziałku została zanegowana przez notowania wtorkowe, a wynikało to głównie z silnych spadków na giełdach zachodnich.