Henryk Owczarek, kierujący firmą zajmującą się produkcją opakowań plastikowych, nie otrzymał absolutorium z działalności w roku poprzednim. Zgodnie z przepisami, w tym głosowaniu nie mógł on dysponować należącym do niego pakietem. Zatem wyłączając jego 19% głosów znaczną przewagę uzyskali przeciwni mu akcjonariusze. Opozycjoniści uważają, że H. Owczarek naruszył prawo kupując po wartości nominalnej 105 udziałów (52%) w spółce zależnej Suwary Packing.

Absolutorium nie uzyskali także członkowie rady nadzorczej Petre Manzelov oraz Tomasz Krysztofiak, którzy należą do grupy sprzeciwiającej się prezesowi. Wynika to z tego, że we wszystkich głosowaniach, w których prezes Owczarek mógł uczestniczyć, związana z nim grupa akcjonariuszy miała przewagę. Akcje Edyty Żmudzin, będącej właścicielką ponad 5% akcji i głosów i nastawionej opozycyjnie do prezesa, nie zostały zarejestrowane na walnym. Stało się tak, chociaż - jak twierdzi sama zainteresowana - wszystkie formalności zostały dopełnione.

Prawnicy firmy tłumaczyli, że w wystawionym przez biuro maklerskie świadectwie depozytowym była pomyłka. Brak tych głosów przechylił szalę na stronę prezesa Owczarka. Jego przewaga była tym bardziej wyraźna, że opozycjonistom nie udało się odebrać głosów (6%), jakimi prezes Suwar dysponuje poprzez kontrolowaną przez niego spółkę zależną Suwary Packing.

Sąd wprawdzie pozbawił prezesa prawa do głosowania tymi walorami, co było związane z podejrzeniem, że H. Owczarek nie dopełnił obowiązków informacyjnych, ale szef spółki udzielił pełnomocnictwa do dysponowania tymi papierami jednemu ze swoich współpracowników.

Przedstawiciele opozycyjnej grupy uważają, że takie postępowanie jest niedopuszczalne. - To walne to była farsa. Sprawą niezarejestrowania głosów Edyty Żmudzin oraz przekazania pełnomocnictwa do dysponowania akcjami należącymi do spółki zależnej musi zająć się sąd - zapowiada Witold Kowalczuk, jeden z opozycyjnych akcjonariuszy. Henryk Owczarek nie miał wczoraj czasu na rozmowę z PARKIETEM.