E.ON, drugi co do wielkości koncern energetyczny w Europie, posiadał opcję sprzedaży walorów Orange France Telecom, który zaoferował mu je w zamian za kupiony w listopadzie 2000 r. 42,5--proc. pakiet akcji szwajcarskiego operatora telefonii komórkowej, działającego już obecnie pod nazwą Orange. Umowa zakładała, że Francuzi odkupią każdy walor kontrolowanej przez niego spółki za 9,25 euro. Realizowana właśnie transakcja okazała się dla Niemców korzystna, zważywszy że akcje Orange kosztują obecnie na giełdzie 5,6 euro. - Takie porozumienia między spółkami nie są lubiane przez inwestorów, ponieważ są bardzo ryzykowne - powiedział Bloombergowi Laurent Imbert z funduszu Ofivalmo Gestion, który rozpoczął wyprzedaż walorów France Telecom w lutym br.
Zważywszy na fakt, że France Telecom boryka się z problemem redukcji pokaźnego zadłużenia, sięgającego obecnie 60,7 mld euro, informacja, iż spółka musiała wydać prawie 1 mld euro, negatywnie wpłynęła na wczorajsze notowania na giełdzie. W połowie sesji w Paryżu walory FT taniały o 1,5%.
Merrill Lynch zaleca sprzedaż akcji FT
Renomowany amerykański bank inwestycyjny Merrill Lynch zalecił inwestorom pozbywanie się akcji France Telecom. Zdaniem Laury Mills, analityka ML, która zmniejszyła krótkoterminową rekomendację dla akcji FT z "neutralnie" do "sprzedaj", szanse zredukowania w najbliższym czasie przez francuski koncern zadłużenia przekraczającego 60 mld euro są wątpliwe, tym bardziej że wczoraj został on zmuszony do odkupienia za prawie 1 mld euro akcji Orange od niemieckiego E.ON.