Federalna Komisja Regulacji Energetyki (FERC) zarzuciła trzem firmom - El Paso Electric, Avista Corp. i Portland General Electric (spółce zależnej zbankrutowanego Enronu) przekazywanie władzom nieprawdziwych informacji. Czwarta korporacja - Williams Companies - w ogóle nie odpowiedziała na zadane pytania - twierdzi FERC.

Władze federalne usiłują ustalić, które spółki energetyczne były zaangażowane w nieuczciwe zawyżanie cen w czasie kryzysu w Kalifornii w latach 2000-2001. W okresie najwyższego zapotrzebowania na prąd kazano sobie płacić ceny odbiegające nawet o ponad 1000% od standardowych stawek. Niedobór energii elektrycznej wywołany falami upału i zwiększonym popytem na prąd do urządzeń klimatyzacyjnych spowodował okresowe wyłączenia energii w miastach najbogatszego stanu USA. Zawyżanie cen przez hurtowników doprowadziło do bankructwa firm dostarczających prąd elektryczny do gospodarstw rodzinnych i zakładów pracy. Kalifornia domaga się obecnie zwrotu nadpłaconych spekulantom 9 mld USD.

Po kryzysie FERC objęła śledztwem ponad 100 amerykańskich spółek energetycznych, badając szczegółowo ich praktyki marketingowe. Wyjaśnienia czterech z nich nie spodobały się na tyle, że uznano, iż wyżej wymienione firmy "wyraźnie odmówiły współpracy". Ujawnienie żądań przez FERC pogłębi jeszcze bardziej kryzys w sektorze energetycznym, po bankructwie Enronu oraz praktykach tzw. transakcji zerowych (round-trip trades). Polegały one na wzajemnym odsprzedaniu sobie prądu przez firmy energetyczne bez żadnego zysku, co sztucznie windowało obroty spółek i zwiększało ich prestiż na rynku. Do podobnych praktyk przyznały się takie korporacje, jak Dynegy Inc. oraz CMS Energy. We wtorek Biały Dom przekazał też Kongresowi ponad 2000 stron dokumentów, związanych z kontaktami administracji USA ze zbankrutowanym Enronem. Mają one m.in. wyjaśnić powiązania rządu ze zbankrutowaną spółką, która odegrała negatywną rolę w kalifornijskim kryzysie.