Piątkowe walne Daewoo-FSO zgodziło się na utworzenie nowej spółki produkcyjnej (tzw. NSC, czyli New Small Company) na podstawie majątku żerańskiej fabryki. Ale zgoda jest warunkowa. Główni akcjonariusze, czyli Daewoo Motor i Skarb Państwa, oraz polscy i koreańscy wierzyciele warszawskiego przedsiębiorstwa muszą ustalić, jakiej wartości mienie znajdzie się w nowej firmie i jak zostaną podzielone jej udziały. NWZA Daewoo--FSO ma być kontynuowane 28 czerwca.

Powstanie New Small Company ma sens, ponieważ udało się znaleźć dla niej inwestora. Będzie nim brytyjski Rover. - Chcemy być inwestorem w warszawskiej fabryce - przyznał Stewart McKee, szef public relation koncernu. Jego zdaniem, zakup udziałów w polskiej spółce pozwoli Roverowi umocnić pozycję na rynku.

Wiceminister gospodarki Maciej Leśny poinformował w piątek, że fabryka na Żeraniu przez dwa lata będzie jeszcze produkowała samochody Daewoo-Lanosa i Matiza. W tym czasie równoległe byłaby uruchamiana produkcja Rovera. Brytyjski koncern planuje, iż rozpoczęcie produkcji w Warszawie nastąpiłoby w ciągu roku.

Nie wiadomo, jakie środki ulokują w Warszawie Brytyjczycy. S. McKee przyznał jednak, że będą to duże inwestycje, bo "ten przemysł wymaga dużych pieniędzy". Koncern miałby wnieść do nowego przedsiębiorstwa m.in. know-how i maszyny.

Koncepcja NSC to ostatnia deska ratunku dla zagrożonego upadłością Daewoo-FSO. Fabryka nie radzi sobie z ciężarem zadłużenia. Prawie 600 mln zł wynoszą jej długi wobec sześciu polskich banków (BPH PBK, Bank Handlowy, Pekao SA, BIG-BG, ING Bank Śląski i Kredyt Bank). Ponad 3 mld zł jest winna głównemu akcjonariuszowi, a ponad 650 mln zł koreańskiemu K-Exim Bankowi. Wierzyciele mają zostać udziałowcami nowego przedsiębiorstwa. Koncepcja New Small Company przewiduje bowiem konwersję ich wierzytelności wobec Daewoo-FSO na udziały NSC.